
"Każdego dnia kilka godzin spędzam na udzielaniu wywiadów dziennikarzom zagranicznym. Niemieckie ZDF, ARD i RTL, francuski kanał France 24, holenderska telewizja publiczna NOS, szwedzkie dzienniki „Dagens Nyheter” i „Svenska Dagbladet”, brytyjskie „The Times” i „Daily Telegraph”, belgijski „De Standaard”... Nie mówię tego z dumą, lecz z wielkim smutkiem" - pisze Tomasz Lis w wstępniaku do najnowszego numeru tygodnika "Newsweek".
W ten sposób redaktor naczelny najpopularniejszego tygodnika w Polsce komentuje oczywiście autorytaryzowanie się władzy w Polsce. Bo to działania mającego pełną władzę w państwie Jarosława Kaczyńskiego budzą bowiem tak wielkie zainteresowanie i niepokój całego demokratycznego świata, do którego do niedawna należeliśmy.
Tomasz Lis
w "Newsweek" 3/2016
Na łamach najnowszego "Newsweeka" Tomasz Lis tłumaczy też powody, dla których od tak dawna poświęcał wiele uwagi polityce uprawianej przez Jarosława Kaczyńskiego i analizie planów tego polityka. "Przez wiele przedwyborczych miesięcy, gdy pisałem o Kaczyńskim i jego partii, wielokrotnie słyszałem, że mam obsesję. Tak, mam obsesję na punkcie psychologicznych parametrów pilota samolotu, którym wszyscy lecimy. Lot trwa. Gdzie wylądujemy? Cóż, wszystko w głowie Kaczyńskiego" - stwierdza.

Przypomnijmy, iż za to zainteresowanie władzą Tomasz Lis ma kłopoty z nowym szefostwem TVP. W sobotę publicysta poinformował, że pojawiły się pierwsze naciski na kształt jego programu "Tomasz Lis na żywo", który od lat nadawany był na antenie TVP2. "Nowy szef Dwójki, Pan Chmiel, nie chce, by w programie gościem był profesor Rzepliński" - ujawnił Lis.
"Przez 8 lat pracowałem z prezesami TVP sympatyzującymi z PIS, PO, SLD i narodowcami. Żaden z nich, mówimy o 303 programach, nie ingerował w skład gości. W skład gości nigdy nie ingerował też żaden z szefów Dwójki. Podkreślam - nigdy!" - dodał.
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
