
Nerwowa atmosfera po sylwestrowych wydarzeniach w Kolonii nie uspokaja się. Niemieccy politycy zastanawiają się, jak zabezpieczyć kraj przed podobnymi sytuacjami, które ze względu na zwiększającą się ilość uchodźców mogą się jeszcze przecież powtórzyć. W Moguncji zakończyło się spotkanie kanclerz Angeli Merkel wraz z trzema partiami tworzącymi koalicję rządową. Potwierdzono tam, że kary dla azylantów będą ostrzejsze.
REKLAMA
Bilety powrotne czekają
Partie CDU i CSU, które są w koalicji rządowej, przyjęły podczas spotkania w Moguncji przyjęły deklarację, w której zapowiadają przyspieszone deportacje imigrantów, którzy złamali niemieckie prawo. Zwiększyć ma się ilość policjantów przeprowadzających kontrole prewencyjne w miejscach publicznych, władze zamontują więcej kamer w miejscach użytku publicznego. Ataki na policjantów będą surowiej karane. Politycy chadeccy chcą, aby kary za przestępstwa seksualne były ostrzejsze, a powodem do oskarżenia o próbę gwałtu było stanowcze „nie”.
Partie CDU i CSU, które są w koalicji rządowej, przyjęły podczas spotkania w Moguncji przyjęły deklarację, w której zapowiadają przyspieszone deportacje imigrantów, którzy złamali niemieckie prawo. Zwiększyć ma się ilość policjantów przeprowadzających kontrole prewencyjne w miejscach publicznych, władze zamontują więcej kamer w miejscach użytku publicznego. Ataki na policjantów będą surowiej karane. Politycy chadeccy chcą, aby kary za przestępstwa seksualne były ostrzejsze, a powodem do oskarżenia o próbę gwałtu było stanowcze „nie”.
Angela Merkel podsumowała spotkanie w Moguncji stwierdzeniem, że nie wolno dopuścić do tego, żeby społeczeństwo miało wrażenie, iż problemy związane z uchodźcami traktowane są jak tabu. Partia SPD, która zwykle stoi w opozycji do chadeków z CDU/CSU, wstępnie wyraża zgodę na ich postulaty. Szef partii Sigmar Gabriel zaproponował nawet, aby imigranci, którzy złamali prawo odsiadywali wyroki w zakładach karnych w krajach swojego pochodzenia. Dlatego, że pewnym jest, iż są "mniej przyjazne" niż te niemieckie.
W chwili obecnej niemieckie prawo pozwala na odesłanie azylatna do kraju pochodzenia tylko gdy został on prawomocnie skazany wyrokiem pozbawienia wolności na okres co najmniej trzech lat i deportacja do ojczyzny nie wystawi go na ryzyko utraty życia.
Zatrzymać falę
Partie koalicji rządowej są zgodne co do tego, że muszą działać szybko, ponieważ zaufanie obywateli do władz może niebawem drastycznie spaść, a Niemcy skierują się w stronę ugrupowań skrajnie populistycznych i prawicowych. W Moguncji stało się jasne, że Niemcy muszą ograniczyć ilość imigrantów i uchodźców, którzy zostaną przyjęci w tym roku. Codziennie granicę tego kraju przekracza około 3 tys. osób, trudno więc stwierdzić, że sytuacja jest opanowana.
Partie koalicji rządowej są zgodne co do tego, że muszą działać szybko, ponieważ zaufanie obywateli do władz może niebawem drastycznie spaść, a Niemcy skierują się w stronę ugrupowań skrajnie populistycznych i prawicowych. W Moguncji stało się jasne, że Niemcy muszą ograniczyć ilość imigrantów i uchodźców, którzy zostaną przyjęci w tym roku. Codziennie granicę tego kraju przekracza około 3 tys. osób, trudno więc stwierdzić, że sytuacja jest opanowana.
Angela Merkel wciąż odrzuca wprowadzenie górnego pułapu ilości uciekinierów, ponieważ twierdzi, że tego problemu nie da się rozwiązać w skali jednego państwa, ale na poziomie całej Unii Europejskiej i przy pomocy Turcji. W sobotę przyznała jednak, że trudno to rozwiązanie wprowadzić w życie. W razie pogorszenia sytuacji, Niemcy dopuszczają możliwość zamknięcia swoich granic, nawet jeśli oznaczałoby to negatywne konsekwencje dla Europy.
– Musimy to zrobić dla nas i dla tych wieli uchodźców, którzy nie mieli nic wspólnego z wydarzeniami w Kolonii – stwierdziła kanclerz Angela Merkel, gdy w piątkowy wieczór oznajmiła, iż jej rząd planuje zmianę przepisów deportacyjnych. Tak, by szybko pozbyć się z Europy tych, którzy udowadniają, że nie zasługują, by dać im tu szansę na nowe życie.
Napisz do autorki: barbara.kaczmarczyk@natemat.pl
źródło: "Zeit"
