
W Lublinie nieprzerwanie od paru miesięcy toczy się gorący spór. Mieszkańcy jednej z dzielnic protestują przeciwko budowie kolejnego kościoła w mieście. Zamiast świątyni woleliby żłobek i przedszkole. – Dzieci się rodzą i wkrótce nie będziemy mieli ich gdzie posłać – denerwują się. Przedstawiciele Archidiecezji Lubelskiej odparowują te zarzuty i twierdzą, że wszystko co robią, robią nie tylko zgodnie z literą prawa, ale i dla dobra samych mieszkańców.
O sprawie zrobiło się głośno, kiedy okazało się, że lubelski ratusz chce przeznaczyć dwie działki na Ponikwodzie, prężnie rozwijającej się dzielnicy miasta na sprzedaż. Grunt na Rudniku przy ul. Dożynkowej 31 i Narcyzowej 29b to łakomy kąsek, a Archidiecezja Lubelska ma je dostać na preferencyjnych warunkach, bo z 90-procentową zniżką. Bez przetargu. Na działce za jakiś czas ma wyrosnąć nowy kościół i dom opieki dla seniorów. Mieszkańcy się burzą i pytają: dlaczego?
Wszystko wywróciło się do góry nogami w sierpniu, kiedy Krzysztof Żuk, prezydent Lublina przedstawił projekt uchwały dotyczącej zbycia nieruchomości na rzecz Archidiecezji Lubelskiej.I choć dzisiaj prezydent od sprawy umywa ręce, zrzucając odpowiedzialność na radnych, problem budzących kontrowersje działek pozostał. Tomasz Małecki, przewodniczący zarządu dzielnicy Ponikwoda opowiada, że mieszkańcy szybko zareagowali na zaistniałą sytuację. – Zebraliśmy ponad 2 tys. podpisów pod pismem protestacyjnym i pod obywatelskim projektem sprzeciwiającym się budowie kościoła akurat w tym miejscu – mówi.
Kiedy się dowiedzieliśmy, że działki zostaną sprzedane archidiecezji, mieszkańcy dzielnicy nie kryli rozczarowania i zaskoczenia. Pytali dlaczego akurat kościół? I gdzie jest nasza obiecana szkoła? Kościół też jest oczywiście miejscem użyteczności publicznej i nie chcemy w niego uderzać, ale mamy obecnie inne potrzeby. To, czego teraz potrzebujemy to nie kolejna świątynia, tylko placówki oświatowe. Miało tu powstać duże centrum oświatowo-kulturalne i nie rozumiemy, dlaczego te plany nagle uległy zmianie. Miasto chce sprzedać działkę kurii i jednocześnie wybudować na niej dla nas żłobek, szkołę i przedszkole. Tak się nie da.
Archidiecezja Lubelska nie rozumie całego zamieszania. Ks. Krzysztof Podstawka, rzecznik prasowy archidiecezji przyznaje, że sprawa przybrała nieoczekiwany dla wszystkich obrót. – Dostaliśmy zielone światło od miasta, żeby nabyć te działki po preferencyjnej cenie. Chcemy z tej okazji skorzystać i wybudować kościół i dom opieki dla seniorów. I proszę mi wierzyć, wielu mieszkańców nie jest przeciwnych tym planom. Kościoły w Lublinie co niedziela są pełne – twierdzi.
Budując kościół na Ponikwodzie działamy zgodnie ze strategią duszpasterską. Tam, gdzie mieszkają katolicy, niezależnie od tego, czy to jest Lublin, czy to jest Warszawa, mieszkańcy zgłaszają potrzebę praktyki religijnej i rozwoju duchowego. My staramy się wychodzić naprzeciw tym potrzebom, także je przewidując. Mówiąc już konkretnie o Lublinie - jeśli miasto się rozwija, rozbudowują się osiedla, to nie chcielibyśmy, żeby ludzie mieli daleko do kościoła. I tak jak miasto zapewnia szkoły i przedszkola, tak my zapewniamy możliwość dostępu do obiektów sakralnych i budowy wokół nich przez parafian wspólnoty.
"Miasto wciska ludziom kit!" Szkoły nie będzie, bo kasy nie ma
Sami lubelscy radni zdają się w tej sprawie podzieleni. To na nich spoczywa teraz odpowiedzialność i to oni zadecydują, jakie będą dalsze losy sprawy, która zapaliła wyobraźnię lokalnej społeczności. Posłowie Platformy raczej nie pozostają wielkimi entuzjastami oddania gruntu archidiecezji. Inaczej posłowie PiS, którym w to graj. Chociaż pojawiają się też głosy osobne. Jak Eugeniusza Bielaka, radnego klubu PiS.Ten miejski rajca uważa, że prezydent Żuk wszystkim naobiecywał - archidiecezji i mieszkańcom, a i tak guzik z tego będzie, bo miejska kasa świeci pustkami.
Napisz do autora: dominika.majewska@natemat.pl
