
– Tak na kolanach, jak teraz, to jeszcze nigdy nie byliśmy. Polska musi jechać do Brukseli i się tłumaczyć. To upokarzające – Ryszard Petru twierdzi, że badanie praworządności w Polsce przez Unię Europejską mocno nadszarpnie nasza reputację na świecie. I nie ma złudzeń, że premier Beata Szydło nie docenia zagrożeń z tym związanych.
Jesteśmy pierwsi i jesteśmy piersi poważnie. Nigdzie nie widziałem żeby europejskie gazety tak to bagatelizowały jak bagatelizuje pani premier Szydło.
Różnica polega na tym, że Wiktor Orban robił wszystko to, co Jarosław Kaczyński przez 2 miesiące, on robił to przez 3 lata. Po 2 miał większość konstytucyjne, w związku z tym tam nie było tak ewidentnego łamania prawa.
Polityk podsumował, że na wiarygodność pracuje się latami, a zepsuć można w 2 miesiące, a "przyszłe rządy będą musiały to odkręcać". – To ma być faktografia. I obawiam się , że w przeciwieństwie do Viktora Orbana nie będzie w Polsce takiego kozaka, który powie Jarosławowi Kaczyńskiemu: panie prezesie czas się wycofać z tych ustaleń, które przyjęliśmy, bo inaczej grozi nad wykluczenie z głosowań w radzie –dodał Petru.
Napisz do autorki: kalina.chojnacka@natemat.pl
