Andrzej Halicki krytycznie ocenił premier Szydło.
Andrzej Halicki krytycznie ocenił premier Szydło. Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

Nie ustają komentarze w sprawie wystąpienia premier Beaty Szydło w Parlamencie Europejskim. Rozłożenie akcentów w tym przypadku jest dosyć oczywiste - politycy związani z partią rządzącą uważają, że szefowa rządu stanęła na wysokości zadania. Opozycja jednak wytyka premier potknięcia i twierdzi, że jej wystąpienie ani o krok nie przybliżyło nas do rozwiązania palących kwestii: Trybunału Konstytucyjnego i kontrowersyjnej ustawy medialnej.

REKLAMA
A panu jak się podobała premier Szydło przemawiająca do europarlamentarzystów?

Andrzej Halick
i: To był po prostu element kampanii wyborczej. Inaczej trudno mi to określić. Było mało merytorycznie, za to dużo elementów odnosiło się do bieżącej polityki. To było wystąpienie propagandowe skierowane do polskich polityków, a nie do europejskich partnerów.
Nie znalazł pan w wystąpieniu szefowe rządu nic przemawiającego na korzyść premier?
Ciężko tu mówić o pozytywnej stronie. To, że debatowano o Polsce w europarlamencie i że nasz kraj stał się problemem dla Europy ciężko przecież nazwać sukcesem. To, że premier odpowiadała na wątpliwości parlamentarzystów europejskich zgrabnie i z uśmiechem na ustach, nie oznacza, że udzielała dobrych odpowiedzi. To dwie różne rzeczy.
Uważam, że to wystąpienie jest złym prognostykiem na przyszłość w relacjach Polska - Unia Europejska i na szczeblu rząd - komisja europejska. Powiedzmy sobie otwarcie - Polska nadal jest dla Europy problemem. I nie poczyniliśmy żadnego kroku, żeby wyeliminować te wątpliwości, które z działaniem polskiego rządu są związane.
Premier Szydło tymczasem wyciąga rękę do opozycji i zaprasza na spotkanie w sprawie kompromisu odnośnie Trybunału.
Zobaczymy, jak to będzie wyglądało i jaki to spotkanie będzie miało przebieg. Przypominam tylko, że prawo jest prawem i ciężko w takim wypadku mówić o jakimkolwiek kompromisie. Kryzys związany z Trybunałem można rozwiązać bardzo prosto i to w pięć minut. W tej sytuacji należałoby po prostu przyjąć ślubowanie od trzech prawidłowo wybranych sędziów.

Napisz do autora: dominika.majewska@natemat.pl