Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta

Miliony Polaków sprzedających na witrynach typu Allegro mogą mieć kłopoty. Nawet ci, którzy nie mają firmy, według prawa są przedsiębiorcami i powinni odprowadzać podatki. Powinien również przestrzegać praw konsumenta i profesjonalnie informować go o wadach, zaletach i funkcjonalności produktu. Jeśli to ignoruje, sprawą zajmie się sąd. A to może być kosztowne.

REKLAMA
Tak stało się w przypadku Krzysztofa K., którego przykład przywołuje "Rzeczpospolita". Mężczyzna handlował w internecie produkowanymi przez siebie rębakami do gałęzi. Jeden z nich zakupił Janusz D. Rębak okazał się zupełnie nieprzydatny. Mimo zapewnień nie działał w połączeniu z ciągnikiem, który ma Janusz D.

Klient najpierw domagał się naprawy urządzenia, a gdy nie mógł się tego doczekać przez blisko pół roku, pozwał Krzysztofa K. do sądu żądając zwrotu 6400 zł ceny urządzenia. Powołał się na przepisy ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz zmianie kodeksu cywilnego, czyli niegodność towaru z umową.

Źródło: "Rzeczpospolita"

Janusz D. wygrał. Nie ma znaczenia, czy handlujący w sieci ma zarejestrowaną firmę, czy nie. Ustawa o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej obowiązuje każdego kto, działa jak przedsiębiorca, czyli jego działanie w sieci przynosi dochody. Wystarczy, aby sprzedający działał jak przedsiębiorstwo, był zorganizowany na kształt przedsiębiorstwa czyli ze swojej działalności uczynił stałe źródło dochodów. Na tej podstawie wyrok wydał sąd. Czy to oznacza, że każdy handlujący w sieci, może skończyć, jak Krzysztof K.?
Irena Żebrowska
naczelnik Urzędu Skarbowego w Otwocku, który kontroluje handlujących na Allegro

Przede wszystkim częstotliwość transakcji, ilość sztuk wystawionego towaru, wielkość wpływów na konto sprzedawcy, a także zamiar jakim kieruje się osoba wystawiając towar i czy jest to cel zarobkowy. Czym innym jest przecież odsprzedaż rzeczy przez hobbistów i kolekcjonerów, a czym innym wystawienie kilkadziesiąt czy kilkaset sztuk towaru.


Żebrowska ostrzega, że każdemu zajmującemu się niezarejestrowanym handlem w sieci grozi wysoki podatek i fiskus za pięć lat wstecz.
W przypadku Krzysztofa K. sąd zaznaczył ponadto, że sprzedawca ma obowiązek poinformować klienta to możliwościach innego zakupu, przekazać mu szczegóły techniczne i instrukcję obsługi.
Zatem, wszyscy handlujący w sieci, powinni brać pod uwagę fakt, że sprzedając nawet najmniejsze drobiazgi w większej liczbie, mogą być przed sądem potraktowani jako przedsiębiorcy, mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności za nieodprowadzenie za nie podatku i za nieprofesjonalne traktowanie klienta. A to może być kosztowne dla kieszeni.