Samochód do bólu praktyczny nie musi być brzydki. Test Citroena Berlingo

Citroen Berlingo Multispace XTR to wyjątkowo praktyczny samochód. Fot. naTemat
Prosto i praktycznie – kartkę z takim napisem mieli pewnie rozwieszoną wszędzie projektanci Citroena Berlingo Multispace. To samochód do bólu funkcjonalny – jest taki od pierwszego spojrzenia do ostatniego trzaśnięcia drzwiami. Zastanawiam się jednak tylko, czy momentami nie jest zbyt prosto. Ale w końcu za taką cenę… Ruszamy!

Citroen Berlingo to razem z Peugeotem Partnerem najbardziej rozpoznawalne przykłady kombivanów. To niecodzienne połączenie kombi i vana, co sprawia, że równie dobrze mogą pełnić funkcję samochodu i rodzinnego, i dostawczego. Przykładów kombivanów jest naturalnie więcej, ale patrząc na ich rozpoznawalność, widać, że to francuski koncern PSA radzi sobie najlepiej.
Co prawda Berlingo Multispace dostał lekkiego wizualnego kopa w postaci nowej osłony chłodnicy, inaczej osadzonym reflektorów czy mocnej linii zderzaka, ale ciężko powiedzieć, by to z tego powodu był wyjątkowy. Model – owszem – wyróżnia się na tle innych, ale ciężko upatrywać się w tym zasługi wyjątkowego designu. Berlingo jest po prostu niesamowicie charakterystyczny, a przy tym całkiem spory. I mówiąc spory, nie chodzi tylko o kwestie wizualne i pierwsze wrażenie. Auto nie tylko wygląda na przestronne, ale takie jest.

Jednocześnie fajnie patrzeć, jaką metamorfozę przeszedł względem starszych modeli. Nie ma tutaj rewolucji, ale jest ewolucja idąca w dobrą stronę. Mimo swojej nietypowej sylwetki, jest zgrabny, lekko opływowy, a nie topornie „cięty nożem”. Fajnie, że do bólu praktyczny samochód, nie musi być z zasady do bólu brzydki.
Testowany model był w wersji XTR, którą w uproszczeniu można nazwać uterenowioną (raczej wizualnie niż faktycznie). To nie tylko wyższy prześwit (150mm) i relingi dachowe, ale także seria mniejszych zmian, które wspólnie sprawiają, że auto wydaje się twardsze i masywniejsze. Ciemne listwy ochronne czy masywne zderzaki dają poczucie, że nie jedziemy czymś skrajnie delikatnym.
W środku na samym początku miłe zaskoczenie. Wnętrze jest bardzo proste, ale jednocześnie wykończone całkiem sensownie. Ucieszyłem się, gdy zobaczyłem tapicerkę znaną już m.in. z testowanego wcześniej Citroena C4. Wtedy pisałem, że to jeden z niewielu przykładów, gdy skóra wcale nie byłaby dużo lepszym rozwiązaniem. Tutaj fajnie rozszerzono to na materiałowe wstawki w drzwiach, co dodaje szczypty elegantszego charakteru.
Same fotele są stosunkowo wysokie i bardzo wygodne. Trzeba się jednak przyzwyczaić do podłokietników – trochę jak w autobusie. Siadam i przed oczami od razu mam wizję bycia przedstawicielem handlowym, który musi pokonać kilkaset kilometrów w głąb Polski. I wizja ta wcale nie przeraża.
Gorzej jest jeśli podniesiemy wzrok z foteli i zerkniemy na deskę rozdzielczą i przedni panel. Pisząc, że Berlingo jest do bólu praktyczne, należało to odebrać jako zaletę. Tutaj muszę napisać, że jest do bólu proste, a w tym przypadku zaletą to nie jest. Dwa przyciski na krzyż w otoczeniu dużej ilości plastiku. Nawet jak chciałbyś na czymś zawiesić oko, to nie możesz. Na tle tego 7-calowy tablet wyglądał trochę jak jakąś część z „Powrotu do przyszłości”.
Kierowca i pasażer mają do dyspozycji masę schowków z każdej strony, a także niecodzienną półkę pod dachem. Schowki rozmieszczone w całym aucie dają aż 170l dodatkowej przestrzeni. Jednym z rozwiązań, które zaskoczyło mnie najbardziej, był panel pomiędzy przednimi fotelami. A właściwie jego brak. W Citroenie Berlingo nie ma tutaj praktycznie nic.
Projektanci zamiast tego zdecydowali się zamieścić na podłodze „stelaż”, do którego docelowo można wrzucić kilka rzeczy z kieszeni. Niestety akurat to było mało praktycznie. Średnio wygodne, a do tego trudno było tam sięgnąć. W efekcie, pierwszym sensownym miejscem, do którego mogłem wrzucić telefon, był schowek nad tabletem. Nieco za daleko, żeby nazwać go schowkiem pierwszego wyboru.
Wyjątkową przestronność można poczuć na każdym z pięciu miejsc w samochodzie. Na brak miejsca i komfort podróży nikt nie powinien narzekać. Do dyspozycji pasażerów z drugiego rzędu są także stoliki zamontowane z tyłu przednich foteli. Ciekawym rozwiązaniem, jakie oferuje Citroen w Berlingo jest także system Modutop, który jest podsufitowym schowkiem nad przestrzenią bagażnika. Niestety w testowanej wersji go zabrakło.
Na końcu czeka na nas 675-litrowy bagażnik, który po złożeniu foteli może mieć pojemność nawet 3000 litrów. Plus za uchwyt do jego zamykania. Wbrew pozorom, mała rzecz, która bardzo ułatwia codzienność.
Testowany Citroen Berlingo Multispace XTR miał pod maską 1,6-litrowy silnik diesla o mocy 100 koni mechanicznych i 5-stopniowym manualu. Do setki rozpędza się w 12,4 sekundy, a maksymalna prędkość to 166 km/h. Mało? Spójrz na to z innej strony. Nie próbowałem, ale patrząc na te dane, to jeden z tych samochodów, w których „zamknięcie licznika” dla przeciętnego kierowcy wcale nie wydaje się nierealne.
Już nieco poważniej. W mieście jak to w mieście – kwestie mocy zeszły trochę na drugi plan. Jak jest przy większych prędkościach? Po tym, jak Berlingo „przemęczy” się przez pierwszą setkę, wchodzi na dobrze znane sobie obroty i sprawnie leci nawet przy prędkościach autostradowych. Trzeba jednak pamiętać, że będzie to dynamika nadająca się raczej do jazdy prawym, nie lewym pasem autostrady.
Czekam na moment, w którym będę mógł napisać w teście, że deklarowane spalanie „na papierze”, było takie samo w rzeczywistości. 5,1l/100km nie udało mi się osiągnąć, ale 6,5l też daje radę. Podobnie jak typowo francuskie zawieszenie. W testowanych w naTemat modelach jeszcze ani razu się na nim nie zawiodłem. W Berlingo podobnie. Jest miękkie, nierówności bierze na siebie, tak że kierowca nie musi się martwić, nawet jeśli przypadkiem przegapi jakiegoś „śpiącego policjanta” i nie zwolni.
Citroen Berlingo Multispace to samochód, który jak na swoje gabaryty i przeznaczenie, wygląda całkiem zgrabnie. Jednak bez złudzeń, w przypadku tego modelu w ogóle nie chodzi o wrażenia wizualne. Ma być praktycznie i funkcjonalnie. I pod tym względem Berlingo spisuje się doskonale. Wewnątrz co prawda da się znaleźć kilka punktów, do których można się przyczepić, ale dla ogólnego wrażenia do raczej kwestia drugorzędne.
Ten samochód to wręcz idealny wybór dla większej rodziny, która szuka czegoś sporego, wygodnego i praktycznego w dobrej cenie. Ten ostatni argument może być tutaj istotny, bo Berlingo Multispace można mieć już od 56 tys. zł. Testowany model XCR to tylko 9 tys. zł więcej. To naprawdę przystępna cena! W przypadku większego zasobu gotówki można pokusić się o szukanie czegoś nie tyle bardziej wygodnego i praktycznego (bo o to ciężko), co lepiej wykończonego.

Napisz do autora: michal.mankowski@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...