
Jak można zmienić świat? Podobno zaczynając od siebie. Mieszkaniec Ursynowa opowiedział o bezdomnym mężczyźnie, którego niemal codziennie spotyka przy osiedlowym kontenerze na śmieci. Nawiązali nić porozumienia, a teraz jeden chce drugiemu odmienić życie. Za pomocą Facebooka.
REKLAMA
Bohaterem opowieści Tomasza Kaczyńskiego jest Jan Czajkowski. Mieszkaniec warszawskiego Ursynowa, jak podkreśla narrator. – Dzieli nas jakieś 40 metrów. Ja mieszkam tu a On tuż obok. Dzieli nas także 23 lata doświadczenia, bo ja mam lat 39 a Janek ma 62 – pisze. – Ale jest nam bardzo źle, że dzieli nas też liczba 36. Tzn. ja mam w domu 21°C a Janek w swoim „domu” ma -15°C – dodaje.
Dowiadujemy się, że pan Jan od 3 lat zamiast dachu nad głową, ma rampę sklepu z meblami. Wszystko przez konflikt z rodziną, z którą relacje przypominają piekło. – Tyle, że jest to piekło mroźne, nie ma w nim kominka lub ogniska, przy których można się ogrzać – tłumaczy Kaczyński. – Janek się jednak uśmiecha. Przez łzy, które marzną – zaznacza. Janek nie ma niczego, nie stać go nawet na herbatę. Ale ma za to Tomasza. – Bywam u niego często, żeby donieść ciepłą zupę, zrobić zakupy „na kanapkę” i zwyczajnie porozmawiać – pisze.
Co ważne i kilkakrotnie podkreślone, bezdomny przyjaciel nie jest alkoholikiem i "nie ma w sobie pierwiastków autodestrukcji". Daleko mu też do biernego, chce żyć, i to jak najlepiej się da. Pewnych rzeczy nie da się jednak przeskoczyć, a takimi są choćby choroba stawów czy częściowa utrata wzroku. Pomijany, zapomniany, na to jednak Kaczyński nie chce pozwolić. Z obawy, co będzie dalej, apeluje o pomoc do znajomych i nieznajomych na Facebooku. – Janek potrzebuje nowego otwarcia, domu – prosi. – Janek potrzebuje przyszłości, którą mogą mu zapewnić wyłącznie ludzie i instytucje, którzy umieją pomagać w sposób zorganizowany, systematyczny, z wykorzystaniem możliwości prawnych – zaznacza.
Historia Jana obiega powoli internet. Nie wzrusza w tani sposób, nie żeruje na najniższych emocjach, raczej mówi o sile przyjaźni i wierze, że potrafimy być dobrzy. Aby pomóc, naprawdę mało trzeba. Jak to zrobić? Zajrzeć pod ten link. – Ja jestem do dyspozycji i chętnie oprowadzę po świecie Jana wszystkich ludzi dobrej woli – przekonuje Kowalski.
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
