
Joanna Schmidt miała opuścić studio Telewizji Republika. Powód "ucieczki"? Zdaniem prawicowych dziennikarzy posłance nie spodobał się zarzut względem lidera .Nowoczesnej, który "nie zna historii". Schmidt odpowiedziała na zarzuty za pośrednictwem mediów społecznościowych.
REKLAMA
Korytarz Telewizji Republika, wtorek - Joanna Schmidt czeka na wejście do studia. Ogląda „Kulisy manipulacji flesz”, którego twórcy zarzucają Ryszardowi Petru nieznajomość podstawowych faktów historycznych. Chodzi m.in. o stwierdzenie polityka, że zamach majowy przeprowadzano w 1935 roku, czyli wtedy, gdy stojący za nim Piłsudski nie żył. Przywołane wpadki miały zdenerwować Schmidt do tego stopnia, że uciekła z siedziby Republiki.
Posłankę krytykuje dziś jeszcze Niezależna.pl, która zastanawia się nad jej "zaskakującą" reakcją. – Do niedawna była ona kanclerzem poznańskiej Wyższej Szkoły Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa, przez lata zatrudniającej weteranów komunistycznej uniwersyteckiej politologii z czasów stanu wojennego – pisze portal. Zapraszała ponoć samego gen. Jaruzelskiego oraz Janusza Palikota. Na odpowiedź prawicowe media nie musiały długo czekać.
– Żałuję, że przyjęłam zaproszenie – skomentowała swoją domniemaną ucieczkę Schmidt. Na Facebooku przyznała, że dotąd nie oglądała Republiki, ale to, co zobaczyła, wcale jej się nie spodobało. – Język prześmiewczy, ironia, sarkazm; okropne dziennikarstwo – tłumaczyła. O rezygnacji poinformowała producenta. W rozmowie z nim powiedziała: "Przepraszam, ale nie mogę wystąpić w Waszym programie, bo to legitymizowanie Waszej stacji (…)". Dodała też, że nie chce otrzymywać kolejnych zaproszeń.
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
