Parada Równości w Warszawie, 2011 rok
Parada Równości w Warszawie, 2011 rok Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Tegoroczna Parada Równości, która ma odbyć się w sobotę 2 czerwca, kilka dni temu stanęła pod dużym znakiem zapytania. Narodowcy bowiem zorganizowali kilka oficjalnych zgromadzeń na trasie, po której mieli maszerować zwolennicy równości. Organizatorzy parady nie chcą wchodzić w konfrontację i zmienili trasę, ale boją się, że to znacznie zmniejszy zasięg imprezy.

REKLAMA
Duże manifestacje, od kilku lat, kończą się zazwyczaj zadymami. Najpierw byli obrońcy krzyża i ich przeciwnicy. Do dzisiaj wydarzenia z lata 2010 roku budzą niesmak. W zeszłym roku jeszcze gorzej było podczas Marszu Niepodległości 11 listopada. Część lewicowych środowisk postanowiła wówczas zablokować świętujących niepodległość, doszło do konfrontacji i zamieszek. W efekcie, między innymi, spłonął wóz transmisyjny TVN-u. Organizatorzy Parady Równości chcą tego uniknąć, chociaż wszystko musieli zmienić na ostatnią chwilę.
Sejm nie dla równości
Nowa trasa Parady Równości zaczyna się o godz. 15 na placu Konstytucji i dalej pójdzie ul. Marszałkowską, Alejami Jerozolimski, ul. Emilii Plater, by następnie przejść przez plac Grzybowski, ulicę Królewską, Krakowskim Przedmieściem na Plac Zamkowy. Stamtąd, ulicą Senatorską, Parada dotrze do pl. Teatralnego, na którym marsz się zakończy.

Płeć piękna wymaga szacunku. Pod każdym względem. Nie tylko całowania w rękę i przepuszczania przodem. Panie są lepsze od nas facetów pod każdym względem. CZYTAJ WIĘCEJ

Wszystko przez to, że do miasta wpłynęły zgłoszenia zgromadzeń publicznych, między innymi ONR-u, które stoją przy lub na trasie przemarszu Parady Równości. Razem kontrmanifestacji ma być aż 13.
- Zgłoszone obok Parady Równości zgromadzenia publiczne uniemożliwiłyby nam wyjście spod Sejmu - czytamy w oświadczeniu na temat marszu.
To duża zmiana w stosunku do pierwotnego planu. Zwolennicy równości mieli bowiem zebrać się pod Sejmem, a potem, między innymi, alejami Ujazdowskimi, Świętokrzyską, Nowym Światem, Krakowskim Przedmieściem i Senatorską dotrzeć na plac Teatralny. Ta trasa była bardziej atrakcyjna, a przede wszystkim - wypromowana. Zmian w planie dokonano 2 dni przed imprezą. Organizatorzy nad tym ubolewają. - Proszę wierzyć, że to nie była łatwa decyzja. Zmusiła nas m.in. do zmiany 5 tysięcy wydrukowanych ulotek i szybkiego działania informacyjnego - tłumaczy Jej Perfekcyjność rzecznik parady.
Bezpieczeństwo ponad wszystko
Oczywiście, Parada mogłaby przemaszerować tak, jak pierwotnie planowano. Ale to mogłoby doprowadzić do konfrontacji, a organizatorzy za wszelką cenę chcą tego uniknąć. - Nie mamy zamiaru dopuścić do żadnych zamieszek. Bezpieczeństwo uczestników jest dla nas najważniejsze - podkreśla Marietta Wróblewska, jedna z organizatorek parady.
To samo, w swoim oświadczeniu, stwierdził rzecznik parady: że bezpieczeństwo uczestników to priorytet, nawet jeśli ma się odbyć kosztem liczby uczestników. - Zdajemy sobie sprawę, że promowana od pół roku trasa zapadła potencjalnym uczestnikom w pamięć, a zmiana nastąpiła niemal w ostatniej chwili, ale mamy nadzieję, że informacja o tym dotrze do jak największej liczby zainteresowanych - dodaje Wróblewska.
Stracone miasteczko
Jak nieoficjalnie się dowiedzieliśmy, to nie jedyny problem tegorocznej Parady Równości. Na placu Teatralnym miało powstać Miasteczko Równości, na którym różne organizacje czy stowarzyszenia mają swoje stoiska. To jednak nie wypali, z dwóch powodów. Finansowych - sponsorzy wolą skupić się na Euro oraz przeniesienia na plac Teatralny parkingu sklepu MarcPol, który znajdował się na pl. Defilad przy Pałacu Kultury. Parking przeniesiono z powodu strefy kibica pod Pałacem. To spowodowało, że zbudowanie Miasteczka tak, jak pierwotnie planowano, stało się bardzo skomplikowane pod względem proceduralnym i z tego, w zasadzie, zrezygnowano.
- W zeszłym roku zaczęliśmy organizować się na dwa-trzy miesiące przed Paradą, teraz zaczęliśmy w grudniu. Ale to nadal za mało czasu, by wszystko dopiąć w kwestii Miasteczka, dlatego w tym roku będzie ono symboliczne - mówi nam Jej Perfekcyjność, rzecznik prasowy Parady. JP podkreśla, że organizatorzy nadal się uczą, ale pomagają im instytucje państwowe.
- Urzędnicy nam bardzo pomagają, często prowadzą, mówią gdzie, co i jak zgłosić, żeby wszystko było w porządku od strony formalnej - zaznacza Jej Perfekcyjność.
Kto i po co
Parada Równości odbywa się co roku, od 2004. Chociaż wtedy, tak jak i w 2005- za kadencji Lecha Kaczyńskiego jako prezydenta Warszawy - były to manifestacje nielegalne, bo Kaczyński nie wydał zgody na Parady. W 2006 zaczęły się już legalne

Na terenie warszawskiej dzielnicy Ursynów trwa Tydzień Równości. Czas poprzedzający Paradę Równości od lat wzbudza w Polsce wiele kontrowersji choć wzbudzać nie powinien. Dotyczy on bowiem każdego z nas – każdego kto marzy o społeczeństwie, w którym nie występuje dyskryminacja z jakiegokolwiek powodu. CZYTAJ WIĘCEJ

marsze zwolenników równości.
Postulaty Parady to, między innymi, znoszenie barier architektonicznych tak, by miejsca kultury rozrywki i publiczne były dostępne dla osób niepełnosprawnych i z wózkami dziecięcymi, nowelizacja ustawy o ochronie praw zwierząt tak, by zaostrzyć przepisy dotyczące maltretowania i zabijania zwierząt czy wprowadzenie do szkół "rzetelnej, nowoczesnej i neutralnej światopoglądowo edukacji dotyczącej seksualności".
Udział w Paradzie zadeklarowali: ambasador USA w Polsce Lee Feinstein, ambasador Wielkiej Brytanii Robin Barnett, Janusz Palikot, Anna Grodzka, Jerzy Wenderlich, Ramona Rey, Doda czy Ryszard Kalisz. A Wy? Wybieracie się?