
"Zjawa" Inárritu jest wielkim sukcesem kasowym. Kolejki na ten film są długie, bilety na seanse trzeba rezerwować z wyprzedzeniem. Jednak pojawiają się opinie, że tego filmu nie da się oglądać, jest nudny i bezwartościowy. Być może nie jest to film skierowany do tak szerokiej publiczności, jest za trudny w odbiorze dla przeciętnego widza. Jeśli spojrzymy na niego inaczej niż jak na oscarowego pewniaka i film rozrywkowy, dostrzeżemy w nim obraz bardzo wartościowy.
REKLAMA
Zdjęcia
Emmanuel Lubezki zachwycił nas już w "Birdmanie". Tam mamy wrażenie, że akcja toczy się na jednym ujęciu. W "Zjawie" zdjęcia zrealizowano przy naturalnym świetle, bez ingerencji programów do obróbki graficznej. Dzięki temu możemy podziwiać błękitno-szare, przejmujące chłodem obrazy, dzięki którym odbiór filmu jest bardziej sensualny. Nie bez znaczenia jest perspektywa. Indiańskie strzały, sceny walki są sfotografowane z perspektywy bohaterów. Dzięki temu widz bierze udział w tym, co się dzieje na ekranie.
Film o miłości
Wbrew temu, co mówi się o "Zjawie", nie jest to film o tym, jak niezwykle silny i zaślepiony rządzą zemsty mężczyzna czołga się po lesie, aby na końcu wykończyć człowieka, który zostawił go na pastwę losu. Glass grany przez DiCaprio kierowany jest miłością do syna ze związku z Indianką i to miłość jest siłą napędową Glassa.
Film o dyskryminacji rasowej
"Zjawa" ma dwóch bohaterów pierwszoplanowych. Tym mniej widocznym, ale równie ważnym są Indianie, w szczególności Elk Dog, którego córka została porwana przez francuskich traperów. Indianin jest ofiarą europejskich najeźdźców, którzy zabijają rdzennych mieszkańców Ameryki, okradają ich, zabierają im ziemię i gwałcą kobiety. On, podobnie jak Glass, odbywa podróż w celu odnalezienia córki i zemszczenia się na jej oprawcach. Nienawidzi białych, ale utożsamia się z bohaterem granym przez DiCaprio, który nie dyskryminuje jego ludzi, może mu zaufać. Ich podróże odbywają się równocześnie.
Napięcie
Głównym zarzutem widzów, którym nie spodobała się "Zjawa" jest to, że film jest za długi, nudny. A Glass to Odyseusz, którego droga do celu jest długa i bardzo ciężka. Momenty, w których nic się nie dzieje mają przygotować widzów do punktów zwrotnych. Bardziej wartka akcja spowodowałaby, że film byłby zbyt trudny w odbiorze. Wyobrażacie sobie ciągłe zbliżenia na zainfekowane rany, ciągłe walki i jedzenie surowego mięsa?
Przyroda jako rekwizyt
Trudne warunki, z jakimi musi radzić sobie główny bohater, nie są przypadkowe. Przyroda jest sprzymierzeńcem i wrogiem Glassa. Wiatr pomaga mu zorientować się w terenie, śnieg jest niezbędną pomocą w tropieniu śladów, zwierzęta zapewniają przeżycie, nie tylko jako pokarm, lecz także jako schronienie – scena, w której Glass chowa się w brzuchu martwego konia zapisała się już na kartach historii światowego kina.Jednak to przez naturę jego syn został zabity, a on pozostawiony w grobie na pastwę losu. Warto zwrócić uwagę na to, jak wielką rolę odgrywa przyroda w tym filmie. Rzadko kiedy zdarza się, żeby była tak ważna dla fabuły.
Napisz do autorki: barbara.kaczmarczyk@natemat.pl
