Jerzy Pilch jest daleki od nazywania Glińskiego katem kultury.
Jerzy Pilch jest daleki od nazywania Glińskiego katem kultury. Fot. Michał Mutor / Agencja Gazeta

Znany pisarz Jerzy Pilch w wywiadzie odniósł się do obecnej sytuacji politycznej i protestów przeciw PiS. – Można było sobie wzmocnić obywatelskość, głosując na Komorowskiego! Nie chciało się albo się nie szło do wyborów, a teraz ręka w nocniku. Ja w tym protestowaniu dostrzegam nieumiejętność pogodzenia się z przegraną. Trzeba im dać się zużyć – ocenił literat.

REKLAMA
Jego zdaniem recepta na wyjście z sytuacji jest dość prosta: – Wygrać następne wybory. Wygrać. Zdecydowanie. Ale kiedy od razu po przegranej zaczynamy protestować przeciwko przegranej, znaczy, że możemy nie wygrać. W jakiejś bitwie średniowiecznej ci, co przegrali, poprosili papieża, by wynik bitwy unieważnić, ponieważ przeciwnik zastosował kusze – powiedział pisarz.
Pilch został również zapytany, czy pomiędzy obecnymi próbami cenzury kultury dostrzega jakieś podobieństwa z czasami PRL-u. – Robienie z Glińskiego krwawego kata kultury jest jednak humorystyczne. (…) Jakby była cenzura, tobym dostrzegał. Na razie nie widzę ani cenzury, ani paraleli – odpowiedział dziennikarce "Gazety Wyborczej".
źródło: "Gazeta Wyborcza"

Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl