
Rykoszetem od listu Baracka Obamy dostało się rzecznikowi MSZ. Marcin Bosacki jest pod dużą krytyką po tym, jak ujawnił na Twitterze informację o liście prezydenta USA jeszcze zanim zrobił to Bronisław Komorowski. To bardzo nie spodobało się premierowi Tuskowi.
REKLAMA
Z samego rana w piątek Bosacki zamieścił na Twitterze wpis informujący, że Obama przesłał list do polskiego prezydenta. Jest on "dobry i godny, a jego treść ogłosi dziś Kancelaria Prezydenta" napisał internautom. Zdziwiło to wszystkich, zwłaszcza, że jak mówił chwilę potem w RMF FM Tomasz Nałęcz, Bosacki tej korespondencji widzieć nie mógł.
Premier Donald Tusk powiedział, że rzecznik MSZ wyszedł przed szereg. Jak mówił, "nadgorliwość" rzecznika MSZ w tej sprawie ocenia bardzo źle. Zdaniem premiera takie "młodzieńcze popisy" nie powinny mieć miejsca, gdy pracuje się na rzecz państwa.
źródło: Gazeta.pl
Przełożony Bosackiego, minister Sikorski skwitował krótko: - Po tym, co dziś usłyszał, na pewno już tego drugi raz nie zrobi.
Sam zainteresowany za zaistniałą sytuację przeprosił, a prezydent Komorowski uznaje sprawę za zamkniętą.
źródło: Gazeta.pl

