
Co najmniej półtora tysiąca osób dostanie w tym roku wezwania na ćwiczenia wojskowe, które mogą zmusić do porzucenia dotychczasowego życia nawet na trzy miesiące. Na celowniku są wszyscy rezerwiści, którzy nie ukończyli 50. roku życia (i 60. roku życia w przypadku osób w stopniu podoficerskim lub oficerskim). Warto przy tym pamiętać, że wracające do idei szkolenia rezerwistów MON niewiele robi sobie z współczesnych realiów pracy i dla zatrudnionych na tzw. śmiciówkach i prowadzących własne firmy udział w ćwiczeniach może oznaczać spore kłopoty.
REKLAMA
Wracają więc rozterki, które Polacy przeżywali już w ubiegłym roku, gdy po wybuchu wojny między Rosją a Ukrainą uznano, iż zagrożona może być w przyszłości także Polska i pierwszy raz od lat zapowiedziano rozesłanie do tysięcy Polaków wezwań na obowiązkowe ćwiczenia wojskowe. Choć Antoni Macierewicz na sposobie zarządzania obroną narodową przez poprzedników nie zostawia zwykle suchej nitki, planów zaproszenia zwykłych Polaków "w kamasze" nie porzucił.
Niestety Ministerstwo Obrony Narodowej nadal zrobiło niewiele, by wezwanie dla wielu Polaków nie oznaczało zagrożenia utratą pracy lub wpadnięciem w długi. Relatywnie bezpieczni są bowiem tylko ci, którzy zatrudnieni są na umowie o pracę. Prawo zmusza ich pracodawców do udzielenia im urlopu na czas ćwiczeń i zagwarantowanie pracy po zrzuceniu munduru. Przypomnijmy, iż już w ubiegłym roku ostrzegliśmy w naTemat, że znacznie gorzej wygląda sytuacja osób zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych, czy przedsiębiorcach, szczególnie tych prowadzących jednoosobową działalność.
W przypadku zatrudnionych na tzw. śmiecówkach może okazać się, że wprost z poligonu będą musieli pójść do pośredniaka, bo pracodawca nie miał zamiaru czekać na ich powrót. Przedsiębiorcom państwo co prawda zrekompensuje straty, które poniosą nie mogąc prowadzić firmy z poligonu, ale tylko w wysokości maksymalnie 1/21 dwuipółkrotnego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw. Jeśli stracone "w kamaszach" interesy były warte więcej, nikogo to nie obchodzi.
Jak na razie tegoroczne plany wobec rezerwistów ujawnili wojskowi z Pomorza, ale nie można wykluczyć, iż w przyszłości na rozesłanie listów z wezwaniem na obowiązkowe ćwiczenia wojskowe zdecydują się także w pozostałych regionach.
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
źródło: "Głos Pomorza"
