"Bylebyśmy nie byli przebranymi pajacami". Trzy stylistki o ubiorze Polaków na mecze Euro

Co założyć do hymnu, na mecz i do strefy kibica - pytam trzy stylistki. Czy ubrać się godnie, czy wygodnie. Czego unikać. - Na pewno szpilek - słyszę. W stadionowej meksykańskiej fali mogłyby tylko przeszkadzać.


- To zależy, jaka to jest uroczystość - mówi Gabi Gnat. - Bo jeśli jest to uroczystość poważna to ona sama zmusza, że ubrać się odpowiednio. A jeżeli jest to wydarzenie sportowe - to też jesteśmy ubrani stosownie do okazji. Biała koszula nie jest must have - twierdzi stylistka. Ważniejsza jest postawa - przekonuje.

Do hymnu ubieramy się na biało-czerwono - żartuje Ania Męczyńska. A na poważnie dodaje: - Do hymnu stajemy w tym w czym jesteśmy, bo istotniejsza jest postawa, a nie ubiór.

Trzy stylistki, jak ubrać się do hymnu


Do hymnu można się ubrać jak się chce - zgadza się Justyna Suwała. "Jeżeli ktoś czuje śpiewanie hymnu i utożsamia się z tym, to ważniejszy jest sam akt śpiewu, niż to jak się do niego wygląda." - Czy można śpiewać hymn w bikini - pytam. - Jeżeli dzieje się to na plaży i wszyscy się dobrze bawią, to czemu nie - mówi Justyna Suwała.

Drugie ważne pytanie, to jak ubrać się na Euro.

Gabi Gnat: Powinniśmy się ubrać na luzie. To nie jest wydarzenie, które wymaga od nas przygotowania kilka miesięcy wcześniej specjalnych strojów. Nie jesteśmy, żeby się pokazywać. Jesteśmy by być z innymi ludźmi i brać udział w emocjach.

Ania Męczyńska: To zależy, czy traktujemy to jak dobrą rozrywkę. Jeśli tak, to jest pełna dowolność. Sami wybierzmy strój w którym jesteśmy najbardziej zrelaksowani, w którym będziemy mogli wyrażać i jak będziemy mogli wyrażać nasze emocje.

Justyna Suwała: Jak się nie ubierać? Przeszkadzać może wszystko, co będzie przeszkadzało w szalonych ruchach. Panie nie powinny zakładać szpilek. Bo nigdy nie wiadomo, co się może zdarzyć na stadionie.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...