
Monika Olejnik wygrała kolejny proces, tym razem z tygodnikiem "W Sieci", który musi dziennikarkę przeprosić i wpłacić 25 tys. zł na cel społeczny. To już druga wygrana sądowa batalia dziennikarki w ostatnim czasie.
REKLAMA
Prowadząca program "Kropka nad i" pozwała tygodnik za umieszczenie jej zdjęcia przy artykule z 2013 r. pt. "Brunatne pióra", który przyrównywał dziennikarzy do "goebbelsowskich propagandystów" atakujących Kościół katolicki w Polsce. Chociaż Monika Olejnik nie pojawiła się w tekście, uznała, że jej zdjęcie umieszczone w takim kontekście, za godzące w jej dobre imię.
Sąd Okręgowy w Warszawie przyznał dziennikarce rację i nakazał wydawcy "wSieci" oraz jej redaktorowi naczelnemu Jackowi Karnowskiemu przeprosiny na pierwszej stronie tygodnika oraz w "Gazecie Wyborczej". Mają też zapłacić 25 tys. zł zadośćuczynienia na Fundację Radia ZET. Co i tak jest niższa kwotą – Olejnik wnioskowała o 50 tysięcy złotych.
To już druga wojna dziennikarki z tygodnikiem. Za okładkę na której wydawcy umieścili fotomontaż przedstawiający ją w towarzystwie generała Wojciecha Jaruzelskiego z podpisem: "Dzieci esbeków i ludzi PZPR rządzą mediami". Jednak sąd oddalił jej pozew.
Jak już pisaliśmy w naTemat dziennikarka wygrała też proces z posłanką Prawa i Sprawiedliwości, Krystyną Pawłowicz. Poszło o słynną scenę gdzie posłanka podczas sejmowych obrad jadła sałatkę, co oburzyło przedstawicieli innych formacji i wywiązała się awantura.
Po adresem kilku parlamentarzystów polityk PiS rzuciła podobno m. in. "ty chamie", "stul pysk", a pod adresem marszałka, który przewodniczył obradom "zamknij ryj", co Monika Olejnik przytoczyła w swoim felietonie w "Gazecie Wyborczej". Pawłowicz postanowiła ją podać za to do sądu, gdyż stenogramy z posiedzenia nie zawierały tego typu zwrotów. Wersję dziennikarki potwierdzili jednak obecni wtedy na sali posłowie.
Napisz do autorki: kalina.chojnacka@natemat.pl
