Zatrzymany w Zgorzelcu Syryjczyk składał zeznania na prokuraturze.
Zatrzymany w Zgorzelcu Syryjczyk składał zeznania na prokuraturze. Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta

Ta sprawa od początku budziła wątpliwości. Pomimo zapewnień firmy ochroniarskiej "Fenix", która twierdzi że wylegitymowała Syryjczyka zgodnie z literą prawa, do gry weszła prokuratura. Mężczyzna składał dobrowolnie zeznania. Jeżeli dalsze postępowanie wykaże, że pracownik "Fenixa" przekroczył uprawnienia, firma może nawet stracić koncesję.

REKLAMA
– Dla nas jego zeznania są kluczowe, ponieważ na razie znamy tylko wersję wydarzeń przedstawioną przez drugą stronę, czyli firmę Fenix – mówi Piotr Pietrykiewicz, zastępca prokuratora rejonowego w Zgorzelcu. Śledczy dotarli do danych osobowych mężczyzny zatrzymanego w Zgorzelcu dzięki transgranicznej grupie policyjnej "Nysa".
Prokuratura prowadziła śledztwo z urzędu w oparciu o doniesienia medialne. – Na podstawie jego zeznań możemy potwierdzić, że do ujęcia doszło w miejscu publicznym, a nie na terenie chronionym przez ochroniarzy – mówi Pietrykiewicz.
Za bezprawne zatrzymanie (pozbawienie wolności) grozi kara od trzech miesięcy do pięciu lat. Łukasz Woźnicki z "Gazety Wyborczej" podkreśla, że jeśli śledztwo wykaże nieprawidłowości w ujęciu mężczyzny, to grupa "Fenix" może też stracić koncesję.
Jak pisaliśmy w naTemat, firma ochroniarska "Fenix" wydała oświadczenie, w którym stwierdza, że działała w granicach prawa. "Ok. godz. 11:20, w obszarze obiektu chronionego, który jest objęty ochroną przez CSS "Fenix", patrol naszej firmy zauważył mężczyznę, który nie posiadał zezwolenia na przebywanie na w/w obiekcie" – czytamy w komunikacie.

Napisz do autora: adam.gaafar@natemat.pl