
Można powiedzieć, że Andrzejowi Dudzie udało się zabłysnąć na salonach. Podczas konferencji prasowej dot. bezpieczeństwa międzynarodowego w Monachium zdążył zrugać i postraszyć Rosjan, a także wezwał państwa UE i NATO do nałożenia sankcji na Rosję. Tak ostrych słów mało kto się spodziewał. Zdumiony niemiecki dyplomata zaczął łagodzić ton jego wypowiedzi.
Co tak rozzłościło polskiego prezydenta? Dmitrij Miedwiediew , premier Rosji, obarczył Zachód odpowiedzialnością za nową zimną wojnę pomiędzy jego krajem a Zachodem. Stwierdził, że przyczyną obecnej sytuacji dyplomatycznej jest wojna domowa na Ukrainie, a gospodarcze sankcje godzą w poprawne stosunki między Rosją a Zachodem, które rodzą konflikt.
Dmitrij Miedwiediew
premier Rosji
Poproszony przez dziennikarzy o skomentowanie słów Dmitrija Miedwiediewa, Andrzej Duda stwierdził, że "cała Europa powinna w sposób zdecydowany powiedzieć "nie". Zwłaszcza w aspekcie naruszania prawa międzynarodowego".
Andrzej Duda
prezydent
Jak więc postępować z niepokornymi Rosjanami? Prezydent twierdzi, że powinno się nałożyć dodatkowe sankcje.
Andrzej Duda
Ale prezydent pokazał tez swoje bardziej łaskawe oblicze. Proponuje dialog pomiędzy krajami o ile będzie prowadzony z pozycji partnerskiej. – Jeżeli zamkniemy drzwi na dialog, to szanse na uzyskanie dobrego konsensusu i uspokojenie sytuacji prawie znikają. Ale żeby dialog z Rosją był konstruktywny, to musi być realizowany z pozycji partnerskiej – mówił prezydent.
Słowa Dudy wywołały zdumienie niemieckiego ministra spraw zagranicznych Franka Waltera Steinmeiera. – Z pewnością nie znajdujemy się w stanie nowej zimnej wojny. Miedwiediew chciał powiedzieć, że musimy uniknąć sytuacji, która doprowadzi nas do nowej zimnej wojny - tłumaczył – tłumaczył niemiecki dyplomata. Konferencja Bezpieczeństwa w Monachium przyciągnęła prezydentów wielu krajów, ale też przewodniczącego Unii Europejskiej Martina Schulza, który w ostatnich miesiącach nie zostawiał nitki na polskim rządzie. I to właśnie jemu – podczas głównego panelu z udziałem polskiego prezydenta – przypadło miejsce dokładnie obok Andrzeja Dudy.
"Niemcy są największym i najbogatszym sąsiadem Polski. Chcemy mieć dobre relacje, ale muszą to być relacje partnerskie" – mówił prezydent. Schulz odniósł się do tego dygresją o swoim teściu – przypominając, że jego żona jest Polką – z którym często się spiera, jak powinny wyglądać relacje polsko-niemieckie.
źródło: "Super Express"
Napisz do autorki: kalina.chojnacka@natemat.pl
