
Nie widać nawet cienia zrozumienia. Kwestia 500+ dzieli coraz bardziej. – To jest propozycja nieuczciwa, przede wszystkim polega na oszustwie wyborczym (...) To nóż wsadzony w plecy przyszłym pokoleniom – stwierdził Adam Szejnfeld z PO, który uważa, że projekt będzie oznaczał z każdym rokiem duże problemy finansowe dla budżetu. Niedługo musiał czekać na ripostę: – To jest odsiecz, szansa i nadzieja – mówił Tadeusz Cymański z PiS w "Kawie na Ławę". Dodał jednak przy tym, że projekt może być w przyszłości poddawany zmianom.
REKLAMA
I niedzielna "Kawa na Ławę" i "Woronicza 17" w TVP Info, o czym pisaliśmy tutaj, w większości skupiały się na programie 500+ rozgrzewając polityków do czerwoności.
Ciekawy argumentację zaprezentował Kornel Morawiecki z Kukiz'15, tłumacząc dlaczego rodzice nie powinni otrzymać pieniędzy na swego pierworodnego: – Pierwsze dziecko to jest sprawa osobista (...) natomiast drugie, trzecie to jest już sprawa społeczna, narodowa, naszego trwania jako społeczności. (...)Pierwsze dziecko to jest jakby biologiczny wymóg – twierdzi polityk.
Co interesujące Piotr Zgorzelski z PSL wcale nie był przekonany, że projekt przyczyni się do wzrostu dzietności w naszym kraju, a mimo to jego klub ustawę w Sejmie poparł: – Polityka prorodzinna to jest racja stanu Polski – powiedział polityk. Szef prezydenckiego biura prasowego Marek Magierowski broni programu: – To jest pierwszy krok. Być może nie przyniesie owoców w pierwszym, drugim czy piątym roku działalności – stwierdził w programie TVN24.
Tymczasem ekonomista Ryszard Bugaj, do niedawna ekspert działającej przy prezydencie Narodowej Rady Rozwoju, uważa wprost: – Będą skutki uboczne. Bo będą ludzie znacznie bogatsi, którzy dostaną te pieniądze, i ludzie znacznie biedniejsi, którzy nie dostaną.
źródło: TVN 24
Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl
