Gwiazdy polskiego kabaretu wzięły na widelec polityków PiS przedstawiając ich w roli  postaci z "Gwiezdnych Wojen".
Gwiazdy polskiego kabaretu wzięły na widelec polityków PiS przedstawiając ich w roli postaci z "Gwiezdnych Wojen". Fot. Screen YouTube

– Często jest to śmiech, a potem jest to śmiech przez łzy, że to się dzieje naprawdę – mówi rozgoryczony Marcin Wójcik z kabaretu "Ani Mru Mru". Na cenzurowane trafił jego skecz pt. "Gwiezdne wojny według PiS", w którym Jarosław Kaczyński był przyrównany do Imperatora. Przed publikacją ze sceny wycięto fragment niewygodny dla obecnych władz, zdradza kabareciarz.

REKLAMA
W oryginale na scenie Marcin Wójcik mówił: "Witam na dorocznym balu Prawa i Sprawiedliwości pod hasłem: przebudzenie mocy". Po emisji w TVP okazało się, że słowa "Prawo i Sprawiedliwość" wycięto.
Wójcik nie zostawia na władzach telewizji publicznej suchej nitki i dodaje, że chętnie decyduje się na wyśmiewanie ekipy rządzącej, ponieważ nie podoba mu się ich sposób sprawowania władzy. Porównuje wpływanie na treść przekazu do czasów cenzury i to w Korei Północnej.
Marcin Wójcik
Kabaret "Ani Mru Mru"

Jeżeli wychodzi premier polskiego rządu, a cała hala gwiżdże, a potem próbuje się wmówić ludziom, że to Niemcy gwizdali, to przypominają mi się czasy, kiedy Breżniewa podtrzymywano na trybunie i mówiono, że jest zdrowy, a on tak naprawdę ledwo żył. Ludziom wmawiali, że przed chwilą jeździł konno i jest zmęczony. Absurd.

Jak już pisaliśmy w naTemat początkowo wydawało się, że nowa ustawa nie spowoduje kresu takich parodii. Problemów nie miał na przykład "Kabaret pod Wyrwigroszem" po prześmiewczej piosence z Krystyny Pawłowicz. Ale łaska pańska na pstrym koniu jeździ.
źródło: Dziennik.pl

Napisz do autorki: kalina.chojnacka@natemat.pl