
– Często jest to śmiech, a potem jest to śmiech przez łzy, że to się dzieje naprawdę – mówi rozgoryczony Marcin Wójcik z kabaretu "Ani Mru Mru". Na cenzurowane trafił jego skecz pt. "Gwiezdne wojny według PiS", w którym Jarosław Kaczyński był przyrównany do Imperatora. Przed publikacją ze sceny wycięto fragment niewygodny dla obecnych władz, zdradza kabareciarz.
Jeżeli wychodzi premier polskiego rządu, a cała hala gwiżdże, a potem próbuje się wmówić ludziom, że to Niemcy gwizdali, to przypominają mi się czasy, kiedy Breżniewa podtrzymywano na trybunie i mówiono, że jest zdrowy, a on tak naprawdę ledwo żył. Ludziom wmawiali, że przed chwilą jeździł konno i jest zmęczony. Absurd.
Napisz do autorki: kalina.chojnacka@natemat.pl
