
Jak poinformował Instytut Pamięci Narodowej, w ręce jego ekspertów we wtorek trafiły dokumenty, które aż do śmierci ukrywał w swojej warszawskiej willi były premier z czasów komunistycznego reżimu PRL, gen. Czesław Kiszczak. Najważniejszym z nich ma być "Informacja opracowania ze słów TW Bolek". Dziś przeszukano domek letniskowy generała na Mazurach. Prezes IPN poinformował, że znaleziono tam teczki TW "Bolka", z własnoręcznym podpisem Wałęsy.
Łukasz Kamiński, prezes IPN jest przekonany, że dokumenty są autentyczne. W domu Kiszczaka odnaleziono teczki personalne oraz teczki pracy TW "Bolka" z odręcznym podpisem Lecha Wałęsy.
Okazuje się, że w dokumentach znajduje się odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy podpisane "Lech Wałęsa, Bolek". W teczce pracy tajnego współpracownika, która liczy 279 kart i ma oryginalne okładki, są liczne doniesienia od współpracownika "Bolka" oraz notatki funkcjonariuszy SB z tych spotkań. Cześć z nich jest odręcznie podpisana przez "Bolka". Znajdują się tam również pokwitowania odbioru pieniędzy.
Lech Wałęsa do sprawy odniósł się ostatnio na swoim profilu na Wykopie.
Lech Wałęsa
Warto przypomnieć wypowiedź byłego prezydenta z 2011 roku.
Lech Wałęsa był wielokrotnie oskarżany o związki ze Służbami Bezpieczeństwa, czemu za każdym razem zaprzeczał. By ostatecznie zamknąć rozdział TW "Bolka" były prezydent zaproponował debatę. Ostatecznie ją odwołał i zapowiedział oskarżenie IPN o wspieranie "manipulacji".
Legenda "Solidarności" odniosła się już do doniesień z przeszukania domu Kiszczaka. Na swoim profilu na Wykopie Wałęsa napisał: "Nie może być żadnych materiałów mojego pochodzenia. Gdyby były nie byłoby potrzeby podrabiać, w sądzie to udowodnię".

Napisz do autora: adam.gaafar@natemat.pl
