Rafał Madajczak opowiada o pracy w ASZdzienniku.
Rafał Madajczak opowiada o pracy w ASZdzienniku. Fot. Screen z "Dzień dobry TVN"

Rafał Madajczak, twórca i redaktor naczelny satyrycznego portalu ASZdziennik był dziś gościem programu "Dzień dobry TVN". Przyznał, że część "najlepszych zmyślonych newsów w kraju" powstaje w reakcji na to, co go denerwuje.

REKLAMA
Madajczak nie ukrywa, że spotyka się z krytyką swoich żartów. – Obrażają się moi czytelnicy. Do wyborów zdawało się, że robimy serwis polityczny, trzymamy sztamę z internautami i śmiejemy się z polityków. Po wyborach okazało się, że część śmiała się tylko z Platformy – powiedział Madajczak.
Zapytany przez Marcina Prokopa, czy nadal zdarza się, by ktoś brał informacje z jego portalu za prawdziwe odpowiedział: "Są hity, które wracają. Regularnie wraca tekst o tym, że biskupi zalecili zasłaniać noworodkom oczy, aby nie przyzwyczajać je do nagości (podczas karmienia piersią). I to wraca z regularnością trzymiesięczną".
Marcin Prokop i Dorota Wellman pytali też Rafała Madajczaka o powody, dla których postanowił zająć się satyrą. – Zapraszam na kilka lat pracy do internetu, wtedy będzie to bardziej zrozumiałe – powiedział twórca ASZdziennika. Dziennikarz przyznał, że prowadzony przez niego portal satyryczny jest też w pewnym sensie parodią pracy w redakcji newsowej.
Madajczak tłumaczył ponadto, że praca w serwisie ze zmyślonymi wiadomościami nie różni się niczym od zwyczajnej pracy dziennikarskiej. – Trochę jest to pozbawione romantyzmu. Działamy tak jak redakcja. Gdy coś się dzieje to musimy to zrobić, a nie tak, że mam akurat pomysł na latające byki po Warszawie, kiedy wyciągają czyjąś teczkę – powiedział.

Napisz do autora: adam.gaafar@natemat.pl