Tysiak miesięcznie z jednej maszyny? Powstaje sieć barowych alkomatów, aby zapobiec „przypadkowym ofiarom policji”

Alkomaty na najlepszych miejscach np. na stacjach benzynowych wyrabiają nawet 1000 złotych dochodu
Alkomaty na najlepszych miejscach np. na stacjach benzynowych wyrabiają nawet 1000 złotych dochodu alkomaty-24.net
Obudził się po imprezie, ale nie był pewny czy może jechać samochodem. Wsiadł na rower i na komisariat policji przy ul. Wilczej w Warszawie. Uczciwie poprosił o sprawdzenie alkomatem. Wynik wyszedł powyżej 0,2 promila. Dyżurny policjant widział, że delikwent przyjechał rowerem. Wystarczyło spisać protokół i oto jeden przestępca więcej ujawniony. Tak opisywany przez media mieszkaniec Warszawy stracił prawo jazdy, kilka tysięcy złotych, a zyskał wyrok.


– Właśnie na takich klientów liczę. Lepiej już wydać 5 złotych niż zaryzykować stratę prawa jazdy – mówi Mariusz Zieliński przedsiębiorca z Żor. Buduje właśnie ogólnopolską sieć barowych alkomatów. Ma już ponad 100 urządzeń w dzierżawie, a kolejne sprzedaje właścicielom stacji benzynowych, restauracji i barów. Biznes jest prosty. Ktoś wypija piwo czy dwa do obiadu albo jest po wieczornej imprezie, rano nie jest pewny ile promili zostało mu jeszcze w oddechu „Dmuchnięcie” w maszynę kosztuje 5 złotych.


Alkomat barowy bazuje na profesjonalnym tzw. elektrochemicznym czujniku. Jest odpowiednio skalibrowany (i przechodzi testy co tysiąc pomiarów) Daje wyniki porównywalne do alkomatów w policyjnych radiowozach. Zieliński dodaje, że sam jest konstruktorem urządzeń, a produkuje je we własnej fabryce automatów w Żorach.


Król bokserów i siłaczy
Samo nazwisko przedsiębiorcy i jego firmy Dawpol niewiele wam mówi, ale jego maszyny na pewno widział każdy. Zieliński to król festyniarskich automatów stojących w każdym zaułku kurortów wypoczynkowych. Jego pierwszy hit „bokser” powstał w 1998 roku – maszyna służy do pomiaru siły uderzenia w bokserską gruszkę. Zarobił na niej krocie, więc dwa lata później wypuścił z fabryki „młot”. Też mierzy siłę, tylko uderzenia młotem w czujnik. Bujający się samochodzik dziecięcy „Mr Buggy” był już hitem międzynarodowym, w 2006 roku zdobył nagrodę na targach urządzeń rozrywkowych w Rzymie.
Mariusz Zieliński, Alkomaty-24.net

Wciąż poszukiwałem inspiracji na nowe automaty zarobkowe. Zaintrygowały mnie tłumaczenia kierowców, jak to przypadkowo, dzień po imprezie, w wyniku stłuczki okazywało się, że wciąż są pod wpływem. Wypadek czy utrata prawa jazdy powoduje życiowe dramaty. Stąd pomysł na stworzenie potrzebnej ludziom sieci alkomatów.

Biznesmen nie wynalazł na nowo koła. W USA rozwija się podobny serwis Alko-checkpoint. W Trójmieście dwójka przedsiębiorców stworzyła mobilny serwis alkomatowy – jeżdżą i badają trzeźwość na telefon. Z produkcją alkomatów ruszył dwa lata temu. Biznes chwycił, bo nakręca go sama policja. Oto jaką obławę zorganizowano w Warszawie na dosłownie jednego rowerzystę.
Nocna łapanka

Uciekał przed radiowozem na rowerze. Śródmiejski patrol około 1.15 zauważył jadącego ul. Nowowiejską rowerzystę. Mężczyzna lekko chwiał się na jednośladzie. Kilka minut wcześniej dyżurny poinformował wszystkich policjantów, że w tej okolicy był widziany rowerzysta, który prawdopodobnie jest pijany. Funkcjonariusze polecili mu aby zatrzymał się. Ten jednak nie zareagował, a wręcz przyspieszył i pojechał ul. Marszałkowską. Został zatrzymany kilka minut później. Było od niego wyraźnie czuć alkohol. Powiedział policjantom, że około 22.00 pił piwo i wódkę. Może mu grozić do roku pozbawienia wolności.

To żyła złota
Najbardziej dochodowe są alkomaty na stacjach benzynowych. Przykładowo kierowca TIRa wypije sobie wieczorem kilka piw. Rano sprawdza czy aby na pewno może ruszyć w trasę. Są parkingi przy głównych trasach gdzie na obowiązkowe przerwy zatrzymuje się kilkaset TIRów. Alkomat w takim miejscu to żyła złota. Zieliński twierdzi, że w najlepszych miejscach z jednej maszyny wyciąga 1000 złotych miesięcznie.
Mariusz Zieliński, twórca sieci barowych alkomatów

W restauracjach i barach ludzie sprawdzają swój stan bardziej z ciekawości. Choć zdarzało się, że jednorazowo zarabialiśmy bardzo dużo, gdy właściciel organizował konkurs na to, kto ma więcej promili. Najwyższy zanotowany wynik na moich maszynach to 3,5 promila.

Alkomat barowy kosztuje 4 tys. złotych netto. Zieliński wypożycza go testowo. Wtedy z 5 złotych za jedno badanie, złotówkę oddaje restauratorowi czy właścicielowi stacji paliw. Jak deklaruje przedsiębiorca alkomat kupiony na własność przedsiębiorcy staje dodatkowym źródłem zarobku. W Polsce kraju wódki i piwa zwraca się najpóźniej po roku.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl