
"Frankfurter Allgemeine Zeitung" to jeden z najbardziej szanowanych niemieckich tytułów, w dodatku utożsamiany z konserwatystami. W związku z oskarżeniami Wałęsy o współpracę można przeczytać w jednym z artykułów: "Polska prawica robi, co może, aby obrzucić błotem dobre imię swego kraju". Zdaniem autora tekstu, gdyby służby rzeczywiście coś w latach 80. miały na Wałęsę, to niechybnie by tego użyły, by go pozbawić pozycji i władzy w "Solidarności".
REKLAMA
W "Frankfurter Allgemeine Zeitung" uważają, że taki atak przypuszczalnie byłby "zabójczy dla siły i morale Solidarności". "Niezależnie od tego, co podpisał Wałęsa, gdy będąc młodym robotnikiem po zdławionym przemocą strajku w grudniu 1970 roku, wpadł w łapy wydającej się być wtedy wszechmocną komunistycznej służby bezpieczeństwa, swoim późniejszym życiem (charakteryzującym się) wiernością zasadom i politycznym instynktem przyczynił się jak nikt inny do upadku dyktatury. (...) Kampania przeciwko Lechowi Wałęsie pokazuje, że [prawica] nie cofnie się ona przed żadną podłością" – twierdzi Reinhard Veser.
Co więcej Niemiec odbija piłeczkę i stwierdza, że to nie Wałęsa powinien być tematem rozmów: "Jeżeli dziś ktoś na poważnie wysuwa przypuszczenie, że Wałęsa był marionetką służb, to nie mówi nam to nic o przywódcy Solidarności, lecz dużo o charakterze tego, kto coś takiego powiedział" – czytamy w dzienniku.
źródło: "Frankfurter Allgemeine Zeitung"
Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl
