Forma portugalskich piłkarzy ostatnio nie może cieszyć ich kibiców
Forma portugalskich piłkarzy ostatnio nie może cieszyć ich kibiców Fot.Claus Rebler/http://www.flickr.com/photos/zunami/2600142885/

Spokojnie, nie tylko my mamy problemy! Piłkarskie Mistrzostwa Europy już niebawem, a większość faworytów imprezy chciałaby ją najlepiej w ogóle przełożyć. Ot, chociażby o miesiąc. By kontuzjowani piłkarze mogli się podkurować. By można było poprawić błędy w obronie. Choć wyniki sparingów często niewiele znaczą, to jednak ostatnio obraz z nich wyłaniający się jest dla wielu reprezentacji narodowych w kontekście Euro niezbyt różowy.

REKLAMA
"Nie ma sensu się oszukiwać, że nic się nie stało. W końcu prawie 60 tys. ludzi wygwizdało zespół na pożegnanie", "Jako ścieżkę dźwiękową na drogę do Polski nasi piłkarze zabierają gwizdy" - to tylko niektóre z tytułów dzisiejszej prasy w Portugalii. Skąd takie oburzenie? Tamtejsza reprezentacja uległa bowiem wczoraj Turcji 1:3.
Portugalczycy zagrali całkiem przyzwoite spotkanie w ataku (choć byli mało skuteczni), ale za to w obronie wyczyniali zadziwiające rzeczy. Nie potrafili zatrzymać tureckich ataków, które nie były aż nadto wyszukane. Proste dogranie piłki po ziemi w pole karne gospodarzy. Futbolówka leci powoli, ale żaden z defensorów portugalskich nie potrafi jej wybić. Turcy, choć na Euro nie zagrają, takie okazje potrafią wykorzystywać. Nie inaczej było wczoraj.
Przy drugiej bramce dla gości obrońcy gospodarzy znów się nie popisali. Niepotrzebna strata tuż przed polem karnym i rywale znów z zimną krwią pakują piłkę do siatki. Za trzeci gol przybysze znad Bosforu również powinni podziękować przeciwnikom, bowiem z linii bramkowej nie potrafili skutecznie wybić piłki.

"Największym wrogiem drużyny była ona sama. Zwłaszcza obrona" - napisał dziennik "A Bola". Trudno się z tym nie zgodzić. Czy Portugalczycy zagrali rezerwami? Nie. W obronie wyszli: gwiazdorzy Realu - Pepe i Fabio Coentrao oraz Bruno Alves i Ricardo Costa, którzy także nie są debiutantami.
Nieco lepiej podopieczni Paulo Bento prezentowali się w ataku. Stworzyli sobie sporo okazji, ale gorzej było ze skutecznością. Najgorzej w przypadku tego, na którego portugalscy kibice liczą najmocniej - Cristiano Ronaldo. Choć w lidze hiszpańskiej w tym sezonie strzelał rzuty karne prawie z zamkniętymi oczyma, wczoraj znów zmarnował „jedenastkę”. Znów, bo w niedawnym półfinałe Ligi Mistrzów z Bayernem Monachim także nie pokonał w ten sposób bramkarza.
Z taką formą Portugalczykom może być ciężko na Euro. Tym bardziej, że przypomnijmy iż znaleźli się w grupie śmierci, w której zagrają z Holendrami, Duńczykami i Niemcami.
Ci ostatni również rozczarowali niedawno swoich kibiców. Przegrali 3:5 ze Szwajcarią. Pewnym wytłumaczeniem niepowodzenia może być fakt, iż w tym meczu nie wystąpili niemieccy reprezentanci na co dzień grający w Bayernie Monachium. Ale i tak w obronie zagrali klasowi piłkarze: Marcel Schmelzer i Mats Hummels, czyli podstawowi gracze zespołu Borussii Dortmund, Per Mertesacker z Arsenalu Londyn i Howedes z Schalke.
Katem Niemców okazał się szwajcarski napastnik Eren Derdiyok, który zaliczył w tym meczu hat-tricka. Dziennik „Bild” po tym spotkaniu napisał: "O rety! Jogi za 13 dni zaczynamy Euro meczem z Portugalią!". Jogi, czy Joachim Löw musi jak najszybciej uporządkować formację defensywną. Ta bowiem poziomem nie przewyższa ostatnio nawet portugalskiej.

Największe problemy z obroną na Euro mogą mieć jednak Anglicy. Kontuzjowani są bowiem John Terry i Gary Cahill – świeżo upieczeni zwycięzcy Ligi Mistrzów z Chelsea Londyn. Obaj zeszli przed końcem wczorajszego pojedynku z Belgią. Cahill zderzył się z bramkarzem Joe Hartem, a Terry ma problemy ze ścięgnem uda.
Problemy zdrowotne nie omijają w ostatnich dniach Anglików. Wcześniej z powodu kontuzji z angielskiej kadry na Euro 2012 wypadł bramkarz John Ruddy (zastąpił go 19-letni Jack Butland z Ipswich Town) oraz pomocnicy: Gareth Barry (jego miejsce zajął Phil Jagielka z Evertonu) i Frank Lampard( w zamian powołany został Jordan Henderson z Liverpoolu).
Francuzi na Euro także nie wystąpią w optymalnym składzie. Ich defensywny pomocnik Yann M'Vila skręcił kostkę w towarzyskim meczu z Serbią. Gdy opuszczał plac gry, z jego twarzy nie znikał grymas bólu. Następnie usiadł na ławce i pojawiły się łzy w jego oczach. M'Vila to jeden z kluczowych zawodników reprezentacji Trójkolorowych.
Obrońcy tytułu Hiszpanie również martwią się o zdrowie swoich piłkarzy. Wystarczy, że z tych względów na Euro 2012 nie pojadą Carles Puyol i David Villa. Dodatkowo pod znakiem zapytania stanął występ na polskich i ukraińskich boiskach Cesca Fabregasa. Pomocnik Barcelony musi pauzować z powodu naderwania mięśnia.

Włochów trapią również problemy przed rozpoczęciem Euro. Nie dość, że przegrali ostatnio Rosją aż 0:3, to nie wiadomo nawet, czy zagrają na Mistrzostwach Europy. „Jeśli powiedzą nam, że dla dobra piłki drużyna narodowa nie powinna pojechać na mistrzostwa Europy, nie byłby to problem” - kto to powiedział? Sam selekcjoner włoskiej kadry Cesare Prandelli. Zamieszanie na Półwyspie Apenińskim po raz kolejny dotyczy nielegalnych zakładów i ustawiania meczów w krajowej lidze.
Opinię tę Prandelli wyraził dzień po tym, jak wyszło na jaw, że Gianluigi Buffon, symbol włoskiej piłki, jest podejrzewany o udział w zakładach. Niedawno z powodów korupcyjnych zarzuty postanowiono kilkunastu piłkarzom oraz działaczom Serie A.
Jest jednak jeden faworyt Euro, który imprezę rozpocznie pełen nadziei i optymizmu. Mowa o Holendrach, którzy nie mają ani problemów ze skutecznością, ani z defensywą, ani z oskarżeniami korupcyjnymi. Niedawno ograli Słowaków i rozgromili Irlandię Północną. Oni liczą, że tym razem wyniki sparingowych spotkań przełożą się na rywalizację w turnieju piłki nożnej. Holenderscy piłkarze widząc niemoc rywali, zapowiadają, że ich celem jest Mistrzostwo Europy. Nie przeliczą się?