
Podczas prac porządkowych na żydowskim cmentarzu w Gdańsku wolontariusze zobaczyli rozbite macewy (nagrobki). To pierwszy przypadek gdy zniszczono groby. Dotychczas wandale "zadowalali się" antysemickimi napisami.
REKLAMA
O sprawie poinformowała na Facebooku gdańska gmina żydowska: "Ostatnio pisaliśmy o pracach porządkowych na cmentarzu. Usuwamy spróchniałe gałęzie, grabimy liście, sprzątamy śmieci, butelki, kleimy stare, popękane macewy. Wczoraj na cmentarzu żydowskim na Chełmie dokonano kolejnego aktu wandalizmu. Dotychczas niszczono ogrodzenie, wypisywano tradycyjne antysemickie bluzgi na tablicy informacyjnej. Wczoraj, po raz pierwszy zdewastowano nagrobki. Kilkanaście macew zostało przewróconych i połamanych."
Sprawa została zgłoszona na policję. Na razie nie wiadomo jednak nic o postępach w śledztwie. Sam cmentarz wpisany jest na listę zabytków. Po raz pierwszy wspomniany jest w źródłach w 1694 roku. Przez kolejne stulecia zmieniały się domy pogrzebowe oraz ogrodzenie. Teren cmentarza również się zwiększał, ale wciąż widoczne były macewy z pierwszych lat działania cmentarza.
Prześladowania za czasów brunatnego Wolnego Miasta Gdańska szczęśliwie ominęły Kirkut. Gmina Synagonalna sprzedając pod przymusem Wielką Synagogę w styczniu 1939 roku podpisała umowę z władzami WMG, na mocy której do 1948 roku cmentarz miał zostać nienaruszony. Rzeczywiście, jedynym ruchem nazistów było częściowe rozebranie płotu w celu pozyskania metalu (nie wiadomo czy chodziło o szacunek Niemców dla podpisanej umowy czy też może brakowało środków na likwidację cmentarza).
To, czego jednak nie udało się dokonać Niemcom, stało się udziałem PRL. W 1956 roku cmentarz zamknięto. Jego teren odtąd był dewastowany, szczególnie podczas budowy osiedla Chełm. Okoliczna ludność ukradła również co cenniejsze kamienie nagrobne.
W 1984, by zapobiec dalszej dewastacji nekropolii, wpisano ją do rejestru zabytków. 14 lat później przekazano cmentarz Gminie Wyznaniowej Żydowskiej. Obecnie znajduje się tutaj około 100 nagrobków, z których najstarszy pochodzi z 1768 roku. Pochowani są tu m.in. gdański kolekcjoner i filantrop Lesser Giełdziński, historyk Paul Simson i inne zasłużone dla miasta osoby.
Od kilku lat notorycznie jednak cmentarz jest dewastowany przez wandali.Na ogrodzeniu pojawiały się swastyki malowane sprayem. Po raz pierwszy jednak wandale odważyli się roztłuc nagrobki – symbol pamięci o dawnych mieszkańcach. A podobno, jak mówił Georg Christoph Lichtenberg, "Najlepszą warownią przeciwko burzom losu jest zawsze jeszcze grób".
Napisz do autora: piotr.celej@natemat.pl
