
Ta moda może okazać się hitem nadchodzącego lata. O co chodzi? O wycinane wzory na głowie, które imitują tatuaż. To alternatywa dla tych, którzy nie boją się odrobiny szaleństwa, ale żal im się rozstawać z bujną czupryną. Trend powoli zaczyna zataczać coraz szersze kręgi.
REKLAMA
To też nie lada wyzwanie dla salonów fryzjerskich. W końcu nie jest łatwo zrobić misterny wzór na tak delikatnej powierzchni, jaką niewątpliwie jest skóra głowy, a do tego z pewnością wymaga to ponadprzeciętnie wprawnej i pewnej dłoni samego fryzjera. Moda na "tatuowane" fryzury doczekała się już swojej nazwy. "Hair Tattoo", bo o tym trendzie właśnie mowa, została zapoczątkowana przez Madison Beer, młodą amerykańską piosenkarkę i aktorkę.
Zdjęcie jej fryzury stylizowanej na "hair tattoo" stało się hitem sieci i, jak się okazuje, inspiracją dla wielu dziewczyn, którym ten nietypowy pomysł na urozmaicenie fryzury przypadł do gustu. Tym bardziej, że nie wiąże się z przykrymi konsekwencjami, jakie spotykają często osoby z nieprzemyślanym tatuażem. W tym przypadku nie ma groźby, że niechciana ozdoba zostanie z nami na długo. To renesans trendu, który był znany od dawna, ale do tej pory kojarzył się zazwyczaj z kulturą cokolwiek dresiarską, albo z kiczowatymi latami 80.

źródło: fpiec.pl
