Redaktor Sławomir Jastrzębowski
Redaktor Sławomir Jastrzębowski youtube

Internet aż kipi od wstrętnych wypowiedzi, ohydnych, haniebnych, obraźliwych słów. Obrażanie w sieci jest bardzo proste, wystarczy założyć anonimowe konto na którymś z portali i już można sobie poużywać. Niektórzy idą jednak dalej, jak na przykład redaktor Sławomir Jastrzębowski, który podpisuje się własnym nazwiskiem. Właściwie trzeba odwagi, żeby obrażać publicznie dwieście tysięcy ludzi. Lub sporo pieniędzy na wypłaty ewentualnych odszkodowań.

REKLAMA
Gdy w piątek pojawiła się informacja o wypadku limuzyny prezydenckiej, w sieci zawrzało. Głupie uwagi przeplatały się z merytorycznymi wypowiedziami. Powstawały mniej lub bardziej szalone teorie spiskowe. Pojawiały się też żarty nawiązujące do katastrofy prezydenckiego samolotu w 2010 roku. Niektóre bardzo nie na miejscu. Część z nich można zinterpretować jako życzenie śmierci Prezydentowi RP.
Sławomir Jastrzębowski

Reakcje ludzi z KOD i innych pluszaków dziennikarstwa po wypadku Prezydenta pokazują jasno: ich prawdziwe twarze to niestety zwykłe mordy.

– Wiele z tych wypowiedzi było haniebnych – mówi poseł PiS Przemysław Czarnecki. – Ale mam świadomość, że nie każdy z biorących udział w demonstracjach KOD-u tak myśli.
Jeśli poseł z partii rządzącej ma tę świadomość, to czy nie powinien mieć jej również redaktor naczelny jednego z tabloidów?
Definiowanie wroga
Nieważne, że Mateusz Kijowski czy Paweł Wimmer z KOD stanowczo odcinają się od głupich wypowiedzi pojawiających się w sieci. Redaktor "Super Expressu" wrzuca wszystkich sympatyków KOD do jednego worka, związuje i przykleja etykietę „wróg”.
Dalej bowiem jest jeszcze ciekawiej. – Nie chciało mi się wierzyć, że jesteście tak podli, tak chamscy i tak niscy. Wy, gorszy sort Polaków. Wy naprawdę istniejecie – napisał Sławomir Jastrzębowski. O kim to? O członkach i zwolennikach KOD. Kim oni są według redaktora?
– Wykluci i mentalnie uformowani przez zdegenerowany komunizm. Wy, ze spaczonymi sumieniami, zatęchłymi duszami i prostackimi umysłami. Wy, gorszy sort Polaków – podkreśla na łamach dziennika.
Daniel Passent

Te słowa w ogóle nie zasługują na żaden komentarz. To się wpisuje w tę kampanię nienawiści, próby umniejszania przeciwników politycznych. Każdy kto myśli inaczej to tylko "komuniści i złodzieje". Redaktor Jastrzębowski nie powiedział nic ponad to, co od dawna mówi rząd.

Mowa nienawiści
Niespełna pół roku temu redaktor Jastrzębowski podkreślał w wywiadzie, że dziennikarze nie powinni angażować się w imprezy partyjne. Słowa te padły przy okazji jednej z pierwszych demonstracji KOD jakie przeszły po ulicach polskich miast. Wśród tłumu protestujących można było spotkać wielu znanych dziennikarzy. Dziś może dziwić fakt, że redaktor naczelny gazety wpisuje się w rządową narrację, która już wiele miesięcy temu ogłosiła członków i sympatyków KOD Polakami gorszego sortu.
Po ostatnich wyborach parlamentarnych Sławomir Jastrzębowski pisał o PiS: "Wygraliście i mam nadzieję, że zaczniecie dbać o Polskę i Polaków. Że w naszej ojczyźnie zacznie być wreszcie ważny zwykły człowiek, zwykły obywatel będzie wreszcie szanowany przez całą tę bezsensownie rozbuchaną machinę biurokracji i aparatczyków różnego szczebla, którzy bezdusznie rządzą naszym życiem według swojego widzimisię i pazerności".
Już po kilku miesiącach rządów PiS widać, że redakcja "Super Expressu" powinna mieć pełne szuflady tekstów o aparatczykach, ich widzimisię i pazerności. Gdzie szukać tych tekstów? Trudno powiedzieć, ale być może są gdzieś pośród zalewu artykułów o opozycji i ludziach z nią związanych. O KOD pisze się właściwie tylko źle.
Sławomir Jastrzębowski

Hasło „nie dzielić ludzi” najgłośniej wykrzykują ci, którzy całe lata tłusto żyli z podziału.

Dość karkołomne stwierdzenie, sugerujące, że biorący udział w demonstracjach to obrońcy jakiegoś mitycznego układu, w jakim żyli przed wyborami niczym pączki w maśle. Zaraz, czy nie tak właśnie demonstrujących opisują Jarosław Kaczyński czy Joachim Brudziński?
A może redaktor Jastrzębowski jeszcze nie nie zauważył, że ręce trzymające ster władzy się zmieniły? Wiele czasu spędza na siłowni, gdzie modeluje swoją masę mięśniową. Chwali się nią zresztą na Twitterze nader często... Ale przecież jeszcze w 2010 roku w wywiadzie udzielonym Błażejowi Torańskiemu naczelny "Super Expressu" mówił: – SE, którym kieruję zawsze chce być bardziej krytyczny wobec ludzi, którzy aktualnie sprawują władzę. Musimy patrzeć władzy na ręce, bo władza deprawuje.
Sławomir Jastrzębowski

Wyciszyłem kolejnych czterech lewaczków. Czytają mnie, komentują, a ja tego nie widzę. Ja naprawdę bardzo ich denerwuję.

– Język debaty publicznej stał się bardzo brutalny. Przydałoby się więcej wyważenia. Byłoby dobrze, gdyby udało się trochę ostudzić emocje – mówi poseł Czarnecki.
Wspaniale. Pytanie tylko, czy to możliwe, jeśli nie tylko politycy przebierają w słowach, nie tylko „ulica”, lecz także redaktor naczelny jednej z gazet. Miesiąc temu Sławomir Jastrzębowski napisał na Twitterze: – Problem Polski polega na konieczności szybkiej wymiany elit. Ta część, dla której bohaterem jest kapuś i zdrajca musi zniknąć.
Czy nie jest to przypadkiem mowa nienawiści, żart tej samej próby co słowa „tak niewiele brakowało” opisujące wypadek Prezydenta? Gdy czyta się wpisy redaktora, to trudno doprawdy rozstrzygnąć, czy inspiruje się on wypowiedziami niektórych polityków prawicowych, czy też politycy cytują twitty Jastrzębowskiego.
Promocja?
A może chodzi tylko o to, żeby szokować? W końcu niecodziennie da się opublikować zdjęcie leżącego we własnej krwi pułkownika Wojska Polskiego, który próbował popełnić samobójstwo. Rzadko zdarza się taki temat jak „matka małej Madzi”, o który red. Jastrzębowski mówi otwarcie, że to oni ("Super Express") go wypromowali.
Sławomir Jastrzębowski

Jeżeli napisałem taki komentarz, to wyobrażacie sobie, jaki jest jutrzejszy Super Express?

Czy Sławomir Jastrzębowski pisząc o KOD-erach promuje swój dziennik czy tylko dba o zwiększenie własnej popularności?
Sławomir Jastrzębowski

To był dobry dzień. Znienawidziło mnie wiele nowych, lichych osób.

Redaktor naczelny tabloidu to ważna i zapracowana postać. Nie udało nam się z nim skontaktować przez cały dzień powstawania tekstu, mimo podejmowanych wielu prób. Zapewne należy spodziewać się kolejnych wpisów na Twitterze i artykułów na łamach "Super Expressu". W kogo uderzy następnym razem?

napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl