Tego filmu nie zobaczysz w polskich kinach. Prawdziwa historia hollywoodzkiego scenarzysty była nominowana do Oscara

Bryan Cranston jako Dalton Trumbo.
Bryan Cranston jako Dalton Trumbo. materiały promocyjne
„Trumbo” ma w sobie wszystko, co mogłoby przyciągnąć polskiego widza do kina. Tytułowego bohatera gra Bryan Cranston, znany z roli Waltera White’a w serialu „Breaking Bad”. Oprócz niego występują tam znani z wielkiego ekranu - i lubiani. Na przykład wybitna aktorka Helen Mirren albo John Goodman czy Michael Stuhlbarg. Ale najważniejsza jest historia.


Idea i kariera
Dalton Trumbo przez kilka lat był na czarnej liście Hollywood - tylko dlatego, że był zadeklarowanym komunistą. Wierzył w ideę, według której trzeba pomagać słabszym, zachłysnął się nią. To zaraz po II wojnie w Stanach było traktowane prawie jak zbrodnia. Trumbo był scenarzystą wybitnym, gwarantował kasowy sukcesu filmu. Podziwiany przez producentów, reżyserów i aktorów, nie tylko za swój talent, ale za bezkompromisowe podejście do życia. Politycy chcieli go zniszczyć, wpisali go na Czarną Listę twórców, z którymi nie można pracować ze względu na ich komunistyczne poglądy.

Strażnikiem pamięci o nim jest teraz Kirk Douglas, niegdyś filmowy amant i jeden z najwybitniejszych aktorów Hollywood, ojciec Michaela Douglasa. Kiedy pod koniec 2015 roku film był grany w amerykańskich kinach, aktor pochwalił Bryana Cranstona za to, że w „Trumbo” oddał ducha człowieka, którego Douglas podziwiał. "To był szaleniec i dziwak" - powiedział aktor. Kirk był bardzo oddany i lojalny Trumbo, którego zatrudnił do napisania scenariusza do głośnego filmu „Spartacus”, którego był producentem wykonawczym. To był pierwszy hollywoodzki film, który był buntem przeciw amerykańskiej polityce i wpisaniu Trumbo na Czarną Listę.


Chory system
We wspomnieniach wydanych w 2012 roku Douglas wyznał, że nienawidził być częścią chorego systemu, przez który wybitni filmowcy nie mogli tworzyć, a przynajmniej nie pod swoim nazwiskiem. Miał dość hipokryzji i udawania, że gardzi ludźmi, których nazwiska znajdują się na Liście, dlatego postanowił, że tak jak reżyser Otto Premingerem, musi przyczynić się do zmiany tej sytuacji. Czyli w napisach końcowych podać nazwisko Daltona Trumbo jako autora scenariusza.

Dalton Trumbo dołączył do Partii Komunistycznej w 1943 roku, kiedy Stany Zjednoczone były w sojuszu ze Związkiem Radzieckim. Kiedy w 1947 roku zaczął mówić głośno o swoich poglądach - popełnił zawodowe samobójstwo. Opinia publiczna uznała go za zdrajcę, bo amerykańskie społeczeństwo obsesyjnie bało się komunizmu. Senator Joseph McCarthy realizował wtedy politykę zwaną maccartyzmem. To odłam skrajnego konserwatyzmu, a senator "walczył z wewnętrznym zagrożeniem komunistycznym" w USA w pierwszej połowie lat 50-tych.

Trumbo został jednym z dziesięciu twórców z Hollywood, którzy odmówili składania zeznań przed działającą w Izbie Reprezentantów Komisją do Badania Działalności Nieamerykańskiej. Nie chciał przyznać wprost, że jest komunistą, nie chciał też zaprzeczyć, więc po serii pechowych zdarzeń poszedł za to do więzienia na 11 miesięcy. Tam dowiedział się, że siła jego idei nie jest taka wielka, wrócił bardziej pokorny, ale tylko pozornie.


Postanowił zabrać się do pracy po swojemu - musiał przecież utrzymać rodzinę. Zaczął pisać szybko i dużo, miesiące za kratkami dały mu nowe pomysły i siłę. Porozumiał się z niszowym producentem Frankiem Kingiem, który był człowiekiem wulgarnym i nastawionym na zaspokajanie najniższych instynktów.
Oscar dla?
Trumbo pisał więc pod pseudonimem, albo przekazywał swoje dzieła innym scenarzystom, aby to oni figurowali jako autorzy. I tak dwa razy Akademia Filmowa wręczyła Oscara fałszywemu autorowi - Ianowi McLellanowi Hunterowi - za film „Rzymskie wakacje” z 1953 roku (w roli głównej Audrey Hepburn), oraz fikcyjnemu scenarzyście wymyślonemu przez Trumbo - Samowi Jacksonowi - za film „The Brave One” z 1956 roku.

Obie statuetki zostały przekazane rodzinie prawdziwego twórcy po latach. Jednak sytuacja, w której miłośnicy kina zachwycają się filmem, czyli przede wszystkim scenariuszem, nie wiedząc, że prawdziwym autorem jest jedna z najbardziej znienawidzonych osób w USA, jest lepsza niż holllywoodzkie produkcje.

Film powstał w oparciu o książkę Bruce’a Alexandra Cooka - biografię pod tytułem „Dalton Trumbo”. Reżyser Jay Roach, który znany jest głównie z filmów o Austinie Powersie, zyskał dobre recenzje, ale „Trumbo”, mimo 14 nominacji do prestiżowych nagród nie otrzymało żadnej. W tym roku w wyścigu po Oscara Bryana Cranstona wyprzedził Leonardo DiCaprio, chociaż to właśnie odtwórca tytułowej roli jest uznawany za najsilniejszy element tego obrazu. Jednak „Trumbo” był również krytykowany za to, że znajdują się tam nieścisłości historyczne i niszczenie dobrego obrazu znanych osobistości i wydarzeń.
Koniec kłopotów
Życie Trumbo było dramatyczne i szczęśliwe. Najszczęśliwsze chwile w życiu, kiedy dowiedział się, że jego scenariusze zostały docenione przez Akademię, i najgorsze, kiedy nie mógł osobiście za to podziękować. Szczęśliwa chwila, w której po ujawnieniu swojej działalności okazało się, że sam prezydent John F. Kennedy popiera go i docenia - dostępne są nagrania, kiedy JFK wychodzi z kina i chwali „Spartacusa”. Dalton Trumbo przyczynił się do zniesienia Czarnej Listy, co zakończyło czas dyskryminacji filmowców.

Być może „Trumbo” nie jest najlepszym filmem 2015 roku, ale sama historia wyklętego filmowca jest fascynująca. Film, co można zobaczyć na materiałach promocyjnych jest dopracowany pod względem wizualnym. Są tam zdjęcia czarno białe - kiedy bohaterowie są uwieczniani przez aparaty fotoreporterów, a transmisje telewizyjne są stylizowane na technikolor.

Poza tym, pokazany jest destrukcyjny proces twórczy scenarzysty - jego ciągłe palenie papierosów i popijanie alkoholu, wielogodzinne wysiadywanie w wannie z tekstem, przy telefonie. Oddalanie się od rodziny. Jest to jeden z tych filmów, który polecalibyśmy na weekendowy wypad do kina. Niestety, polscy dystrybutorzy nie są nim zainteresowani.

Napisz do autorki: barbara.kaczmarczyk@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Gliński weźmie artystów za twarz, jak w PRL? Prawda może was zaskoczyć
0 0Krótka ławka PiS. Nowy minister finansów debiutował jeszcze u Tuska
POLECAMY 0 0"Ostatnio pytali o trolle Ziobry". Uczy WOS-u w podstawówce i tak ocenia świadomość 14-latków
WYBORY 2019 0 0"Wyborcza": opozycja ma szansę odsunąć PiS od władzy. Jest nowy sondaż