Zwolennicy Frontu Morges, sierpień 1936.
Zwolennicy Frontu Morges, sierpień 1936. Fot. NAC

Precz z reżimem i nieumyślną, kompromitującą Polskę polityką zagraniczną, chcemy przywrócenia państwa prawa! - z takim hasłami walczono o demokrację 80 lat temu. Brzmi znajomo?

REKLAMA
Wtedy, w drugiej połowie lat 30. XX wieku, sytuacja była oczywiście inna niż dziś - piłsudczycy doszli do władzy wskutek zbrojnego zamachu, nie zostali wybrani w demokratycznych wyborach. Czołowi działacze opozycji wytykali władzy represje, zsyłki "nieprawomyślnych" do źle osławionego obozu odosobnienia w Berezie Kartuskiej, wreszcie niczym nieskrępowaną politykę odchodzenia od państwa prawa... To wszystko wzbudzało m.in. u gen. Władysława Sikorskiego i Ignacego Jana Paderewskiego, nieskrywaną wściekłość.
Obaj postanowili przeciwstawić się autorytaryzmowi sanacji. Nie minął rok od śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego, a - w lutym 1936 roku - w szwajcarskiej miejscowości Morges, gdzie swoją posiadłość miał Paderewski, utworzyli, wraz z Wincentym Witosem i gen. Józefem Hallerem, porozumienie "ponad podziałami" - tzw. Front Morges. Jego członkowie - nazywani "morżowcami" - głosili hasła zmiany obowiązującego systemu. Organizowali manifestacje pod hasłami obrony demokracji.
logo
Władysław Sikorski - współzałożyciel Frontu Morges. Fot. NAC
- Pragnąłbym gorąco, ażeby można zmiany w Polsce przeprowadzić drogą pokojową, jeśli się to jednak nie da osiągnąć, to należy użyć środków fizycznych, bo to nakazuje obowiązek wobec narodu i historii - mówił w czasie obrad w Morges były premier Paderewski. Rzeczywiście, jedną z rozważanych koncepcji, ale ostatecznie odrzuconych, było przejęcie władzy siłą. Mimo wszystko to właśnie Paderewski został desygnowany na przyszłego prezydenta. W roli premiera, nie po raz pierwszy zresztą, widziano Witosa. Ruch ten miał zjednać pod sztandary Frontu rzesze ludowców.
Głównymi punktami sformułowanego w Szwajcarii programu demokratycznego były: doprowadzenie do nowych wyborów parlamentarnych, które miały wyłonić rząd w oparciu o większość narodu, nowe wybory samorządowe, szeroko rozumiana "naprawa" państwa i jego instytucji, przywrócenie niesłusznie zwolnionych fachowców, reformy gospodarcze, a także walka z szerzącymi się w Polsce ideami komunistycznymi.
W swoim założeniu Front miał skupiać działaczy różnych orientacji politycznych - od lewa po prawa, choć trafiał głównie do polityków centrowych. "Zjednoczenie narodowe", jak często nazywano powstały twór, poparli m.in. przywódcy chrześcijańskiej demokracji Wojciech Korfanty oraz Karol Popiel.
logo
Ignacy Jan Paderewski - jeden z założycieli Frontu Morges. Fot. NAC
W rozmowach miedzy Sikorskim i spółką a narodowcami pośredniczył Włodzimierz Marszewski ze Stronnictwa Narodowego. Żadnego kompromisu jednak nie osiągnięto. Prowadzono też negocjacje z Polską Partią Socjalistyczną, choć również nie zakończone pełnym powodzeniem. Niektórzy politycy lewicowi z nadzieją patrzyli jednak na zdecydowanie antysanacyjny ruch, zawiązany na szwajcarskiej ziemi.

Wrogów Frontu Morges niepokoiło w dużej mierze to, że nie był formacją zorganizowaną, że trudno było określić, kto do niego należy, kto jest jego narzędziem, a kto stronnikiem. Morżowcy działali w centrum, w SL, na prawicy, w SN czy nawet wśród konserwatystów, tkwili na lewicy, w PPS, zagrażali od mobilizowali dla swych demokratycznych, najbardziej strony średniego i drobnego, ale także wielkiego przemysłu, popularnych postulatów szeroką opinię publiczną...

H. Przybylski, Front Morges, Toruń 2007
W polityce zagranicznej opowiadano się przeciw sojuszowi z Hitlerem, a za aliansem z Francją, Rumunią i Czechosłowacją. O beznadziejnej, jak sądzono, sytuacji w Polsce stale informowano zwłaszcza francuskich dyplomatów, co obóz rządzący traktował jako "antypolskie donosy" (dziś jest podobnie!).
Sanacja głosiła hasła zagranicznego spisku, przystępując jednocześnie do kontrofensywy. Taką miał stanowić tworzony pod hasłem "wspólnoty przy Rządzie" Obóz Zjednoczenia Narodowego (popularny OZON).
Także endecja, po fiasku rozmów przedstawicieli Frontu z Romanem Dmowskim, ostro krytykowała zakusy Hallera czy Korfantego. Na sile przybrała rywalizacja w środowisku działaczy katolickich, ale znajdujących się po dwóch stronach politycznej barykady.
logo
Wincenty Witos - przywódca ruchu ludowego miał być premierem rządu po odsunięciu od władzy sanacji. Fot. NAC
To był gorący politycznie czas. Sytuacja międzynarodowa (wkroczenie wojsk niemieckich do Nadrenii) i wewnętrzna, pozwoliły jeszcze raz uderzyć w obóz rządzący. Przez kraj przetaczały się strajki chłopskie i robotnicze, niekiedy rozpędzane przy użyciu siły. Z okazji święta 3 maja, niespełna trzy miesiące po spotkaniu w Morges, tłumnie manifestowali ludowcy. Fakt ten zręcznie wykorzystali działacze Frontu.
15 sierpnia, w rocznicę "Cudu nad Wisłą", Front mienił się już oficjalnym organizatorem pochodów pod hasłem "narodowego zjednoczenia". Otwarcie wzywano wtedy do społecznej konsolidacji w imię walki z reżimem.
"Obrona Ludu", 20 VIII 1936

Zjednoczenie Narodowe [Morges] było jedyną organizacją polityczną, pod której znakami w całym niemal kraju znalazły się masy ludowe, te żywe siły narodu. Według dotychczasowych danych w dn. 15 sierpnia manifestowało 505 000 uczestników na zgromadzeniach Zjednoczenia Narodowego w 59 powiatach.

H. Przybylski, Front Morges, Toruń 2007.
W ciągu 1936 roku działacze Frontu, wykorzystując rozgłos dotyczący sprawy Gdańska, organizowali także wiece w sprawie poparcia mieszkającej w nim ludności polskiej. Wzywano rząd do zerwania "przyjaźni z Hitlerem" i przyłączenia miasta do Polski, wprost atakowano ministra spraw zagranicznych Józefa Becka.
Z czasem idea zbudowania szerokiego frontu demokratycznego zaczęła natrafiać na poważniejsze problemy, aniżeli krytyka ze strony władz. Od ruchu zdystansowali się ludowcy związani z Maciejem Ratajem. Witos w tym czasie pozostawał na emigracji po wyroku w procesie brzeskim (do Polski wróci dopiero w 1939 roku). Zresztą problem oddziaływania na sytuację w Polsce poprzez polityków pozostających za granicą, był w przypadku Frontu chyba największą trudnością.
logo
Wojciech Korfanty - przywódca chadeków, prezes Stronnictwa Narodowego. Fot. NAC
Ostatecznie jesienią 1937 roku, gdy Front popierały już tylko Chrześcijańska Demokracja, Narodowa Partia Robotnicza i Związek Hallerczyków, zdecydowano o utworzeniu nowej partii - Stronnictwa Pracy (prezesem został Korfanty), odwołującej się do idei chrześcijańsko-demokratycznej.
Front Morges, wskutek braku zdecydowanego poparcia społecznego, nie odegrał większej roli w polskiej polityce, choć do jego haseł odwoływano się często już po upadku kraju w 1939 roku. Efektem było utworzenie we Francji Rady Narodowej Rzeczypospolitej Polskiej z Paderewskim na czele, której członkowie - rekrutujący się z PPS, SN, SL i SP - doradzali władzom emigracyjnym. Premierem w tym czasie był nie kto inny, jak gen. Sikorski.

Napisz do autora: waldemar.kowalski@natemat.pl