
Służewiec jest największym skupiskiem biurowców w Warszawie. Złośliwi nazywają te okolice Mordorem, a ci, którzy tam pracują narzekają na gigantyczne korki. Blogerka z portalu DzieńDobryMokotow.pl pokazała, że niełatwe życie miewają tam również piesi. Przejście na drugą stronę jezdni ruchliwego skrzyżowania zajęło jej zdecydowanie za dużo czasu.
REKLAMA
Na skrzyżowaniu Marynarskiej, Rzymowskiego, Wołoskiej i al. Wilanowskiej w kluczowym miejscu brakuje przejścia dla pieszych. Zamiast tego są kładki. Jak można przypuszczać, planista chciał ułatwić życie kierowcom, którzy w ten sposób nie muszą zatrzymywać się na tym odcinku jezdni na światłach.
W tym przypadku logiki jednak brak. – Zobaczcie, samochody i tak stoją na światłach. Gdyby zatrzymały się 10 metrów wcześniej, spokojnie w tym miejscu mogłoby być przejście dla pieszych. Przejście przez ulicę zajęłoby mi wtedy 20 sekund, a nie 11 minut – mówi Anna, autorka nagrania.
Gdy dochodzi do windy okazuje się, że jest nieczynna. Kolejna jest od strony ul. Rzymowskiego. Młoda mama, zanim udało jej się znaleźć po drugiej stronie jezdni, krążyła z wózkiem dziecięcym ponad 11 minut. Założyła, że gdyby pierwsza winda działała, czas ten byłby jedynie 3 minuty krótszy. – Ja się pytam, dla kogo jest to miasto – dla ludzi czy dla samochodów – zastanawia się Anna.
Autorka bloga zaznacza jednak na Facebooku, że nie jest jej celem nieustanne wyłapywanie absurdów. "Głównym założeniem bloga jest pokazywanie fajnych miejsc i ludzi Mokotowa oraz wspieranie aktywności sąsiedzkich" – uspokaja.
Napisz do autora: adam.gaafar@natemat.pl
