Uchodźcy ratowali lidera neonazistów po wypadku. Kiedy ten odzyskał przytomność, próbował wszystkiemu zaprzeczyć

Stefan Jagsch z neonazistowskiej NPD próbował zaprzeczyć, że uratowali go uchodźcy.
Stefan Jagsch z neonazistowskiej NPD próbował zaprzeczyć, że uratowali go uchodźcy. Fot. YouTube.com/jugendnetzwetzlar
Kim trzeba być, by nie mieć choćby odrobiny wdzięczności dla ludzi, którzy uratowali cię po wypadku samochodowym...? Politykiem skrajnej prawicy. To, że zwyczajne chamstwo jest nieodłączną cechą osób o tego typu poglądach potwierdził jeden z liderów niemieckich neonazistów Stefan Jagsch. Niedawno życie tego polityka NPD uratowało dwóch uchodźców, ale on nie miał zamiaru im za to dziękować.


O historii Stefana Jagscha pisaliśmy w naTemat kilka dni temu. Jeden z liderów neonazistowskiej Narodowodemokratycznej Partii Niemiec miał poważny wypadek samochodowy, gdy jechał z miasteczka Altenstadt do sąsiedniego Büdingen. Doprowadził do uderzenia autem w przydrożne drzewo. Okolica, w której doszło do wypadku nie jest zbyt ruchliwa i 29-letni neonazista miał szczęście, że w pobliżu znaleźli się akurat dwaj uchodźcy.

Najpierw donoszono, że obaj byli Syryjczykami, dziś wiadomo już, że jeden pochodził rzeczywiście z Syrii, a drugi okazał się imigrantem z Sudanu. To, iż Stefan Jagsch przeżył tylko dzięki ich natychmiastowej pomocy i podjętej akcji reanimacyjnej potwierdzają wszyscy, którzy później prowadzili działania na miejscu wypadku. Od początku mówili o tym ratownicy medyczni, strażacy i policjanci. Mediom udało się z czasem znaleźć jeszcze więcej informacji o wybawcach Jagscha.

– Chyba zachowali się bardzo dobrze, po ludzku... – komentował nawet szef heskiej NPD Jean Christoph Fiedler, gdy jego partyjny kolega nie był jeszcze w formie pozwalającej na zabranie głosu.

Kiedy stan zdrowia neonazisty się poprawił, postanowił on jednak zdeprecjonować czyn uchodźców. W pierwszym od wypadku poście zamieszczonym na Facebooku napisał, że "nie może potwierdzić ani zaprzeczyć", iż pomogli mu uchodźcy. Podkreślił, że po uderzeniu w drzewo stracił przytomność i jak zwykle nie zamierza dawać wiary temu, co napisano w gazetach.


Krytyka jaka spadła na niego po tym zachowaniu musiała jednak dać do myślenia. Po kilku godzinach Stefan Jagsch usunął ten wpis z Facebooka, by zastąpić go nowym. W którym przyznaje, że jeśli uratowali go Syryjczyk i Sudańczyk, to jest im za to wdzięczny. Zapowiedział też, że po powrocie do formy chce zobaczyć tych ludzi na własne oczy.

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl

źródło: "The Local" / Facebook.com/stefan.jagsch
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...