materiały prasowe

- Część młodych ludzi, która wyjechała to na pewno stracone pokolenie, ale dla Polski, a nie dla siebie - twierdzi prof. dr hab. Krystyna Iglicka-Okólska, rektor Uczelni Łazarskiego. - Uważam, że to określenie o oszukaniu jest fałszywe, dlatego że zakłada, iż ludzie są nieświadomi swoich wyborów - twierdzi prof. dr hab. Andrzej Eliasz, rektor SWPS. Czy rzeczywiście ludzie młodzi są "pokoleniem straconym"? Eksperci odpowiadają.

REKLAMA
Czy my, ludzie młodzi, jesteśmy "oszukanym pokoleniem" absolwentów?
prof. dr hab. Krystyna Iglicka-Okólska
rektor Uczelni Łazarskiego

Część młodych ludzi, która wyjechała to na pewno stracone pokolenie, ale dla Polski, a nie dla siebie. Coraz młode roczniki mają o tyle łatwiej, że jest was coraz mniej, więc nie będzie takie parcia. Tak naprawdę praca będzie, choć nasz rynek jest bardzo dużą niewiadomą. Nie, nie jesteście straconym Pokoleniem dla Polski i dla siebie. Macie bardzo dużo atutów i bardzo dużo szans, tylko nie należy się dawać przeciwieństwom losu.


prof. dr hab. Andrzej Eliasz
rektor SWPS

Uważam, że to określenie o oszukaniu jest fałszywe, dlatego że zakłada,że ludzie są nieświadomi swoich wyborów. My kandydatom uświadamiamy, jakie kierunki mogą być z punktu ich zainteresować najlepsze. Kierujemy się zasadą otwartego kontaktu. Trzeba się zastanowić, czy system edukacji nie oszukuje ich uczestników, czyli zarówno studentów, jak i pracowników. Według mnie tak, chociażby dlatego, że nie ma prognoz, które by mówiły o przyszłościowych zawodach za lat kilka czy kilkanaście.

Kto jest winny temu, że liczba bezrobotnych absolwentów uczelni wyższych jest aż tak duża?
prof. dr hab. Krystyna Iglicka-Okólska
rektor Uczelni Łazarskiego

Absolutnie wina nie leży tylko po stronie szkół wyższych. Po pierwsze, są wielkie zaniedbania systemowe. Po drugie, trzeba zacząć od szkolnictwa podstawowego i średniego, od reformy, która podzieliła szkoły na gimnazja i te dodatkowe licea. Ponadto trzeba pamiętać, że w dzisiejszych czasach dzieci są narażone na bardzo dużo czynników, z którymi wcześniej nie mieliśmy do czynienia. I tak w efekcie my, jako szkoła wyższa, dostajemy już takiego studenta, który jest przyzwyczajony do ściągania, do braku kreatywności. Daje nam się taki materiał i mówi: "To wy jesteście winni za takiego absolwenta". A my przecież nie możemy dużo zrobić. Staramy się, ale studenci przychodzą tu z nawykami, z którymi trudno nam walczyć.

Mówi się, że najwięcej bezrobotnych produkują kierunki humanistyczne.
prof. Klaus Bachmann
publicysta, wykładowca SWPS

To jest pewien problem systemowy, który istnieje. Jest wielu studentów, którzy decydują się na studia humanistyczne, ponieważ nie są jeszcze gotowi na podjęcie decyzji, co chcą dalej w życiu robić. Z tego płynie taki wniosek dla uczelni, że muszą to uwzględniać w swoich założeniach. Na studiach humanistycznych nie możemy produkować inżynierów czy analityków banków, ponieważ absolwenci sami nie widzą w znacznej mierze co chcą robić. My możemy dać im jakąś ogólną wiedzę, umiejętności, kompetencje, które przydadzą się niemal wszędzie, ale do tego humanista musi się dokształcać w zależności jaką specjalizację i branżę wybierze.


prof. dr hab. Andrzej Eliasz
rektor SWPS

Inaczej jest z kierunkami studiów, które przygotowują do konkretnych zawodów. Tam zarówno łatwiej można przewiedzieć zapotrzebowanie. Humaniści, absolwenci nauk społecznych mogą w różnych zawodach pełnić funkcję na zupełnie innej zasadzie. Okazuje się, że znajdują oni prace w branżach ekonomicznych, a to dlatego, że są kreatywni i posiadają szerokie horyzonty.

O problemie, który był dzisiaj poruszany, w zasadzie wie każdy. Czy kolejna dyskusja na ten temat jest potrzebna?
prof. dr hab. Krystyna Iglicka-Okólska
rektor Uczelni Łazarskiego

Postawiono szkoły wyższe, a zwłaszcza te niepubliczne w sytuacji takiego chłopca do bicia, którzy produkują dyplomy i produkują w związku z tym bezrobotnych. I taka dyskusja wśród panelistów reprezentujących i świat nauki, i pracodawców jest potrzebna. W zasadzie mówimy jednym głosem, bo takie najważniejsze tezy, który mi tutaj zapadły w pamięć to fakt, że zdaniem pracodawców uczelnie niepubliczne poradzą sobie szybciej, bo po porostu muszą.Uczelnie niepubliczne spoczywają na laurach, bo i tak, i tak są pewne, że w związku z sytuacją demograficzną studenci będą. Trudne warunki życia wymagają innowacyjności i przedsiębiorczości.