Mecz w piątek, a w stolicy już pełno Greków. Na murawie walka, a w życiu "dwa bratanki"

Podczas piątkowego meczu wielu Polaków będzie kibicowało wspólnie z Grekami
Podczas piątkowego meczu wielu Polaków będzie kibicowało wspólnie z Grekami Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Nieubłagalnie zbliża się mecz otwarcia pomiędzy obydwoma krajami. Taryfy ulgowej na pewno nie będzie, jednak wiele wskazuje, że Polak z Grekiem są niczym dwa bratanki. Trwający w Galerii Freta w Warszawie Tydzień Kultury Greków Polskich pokazuje, jak wiele mamy wspólnego. Poza dużym dorobkiem kulturowym, także podobną (powstania w XIX wieku) czy nawet wspólną (migracje polityczne) historię. O tym wszystkim rozmawiamy nie z kim innym, jak z polskimi Grekami.


Od kilku dni warszawskie Nowe Miasto rozbrzmiewa grecką muzyką a po rynku roznosi się zapach moussaki i innych tradycyjnych przysmaków z Półwyspu Bałkańskiego. Ale nie zabraknie też czegoś dla ducha - w planach wernisaże, pokazy filmów, spektakl i spotkania autorskie. I wcale nie jest to atmosfera zbliżającego się meczu otwarcia Euro 2012. To wszystko w ramach podziękowania dla Polaków, jak mówi naTemat organizator Tygodnia, legendarny muzyk Milo Kurtis.


Milo Kurtis: Grecy darzą Polaków wielką sympatią

- To wydarzenie adresowane do Polaków. My, Grecy mieszkający tutaj chcemy pokazać, jak wiele zawdzięczamy temu krajowi i jego mieszkańcom. Bo Grecy darzą Polaków wielką sympatią, są bardzo lubiani, między innymi dlatego, że przyjęli 15 tysięcy uchodźców politycznych po wojnie. Jesteśmy też bardzo podobni charakterami. Ale widzę też, że podobnie jest u Polaków, bo jak czytam fora czy rozmawiam z nowo poznanymi ludźmi, to są bardzo pozytywnie nastawieni. Szkoda tylko, że dziennikarze w relacjach z kilkusettysięcznych pokojowych protestów pokazują grupki prowokatorów, którzy rzucają koktajlami Mołotowa. A najbardziej zabolała mnie opinia pani redaktor Olejnik, która stwierdziła, że Grecy to "złodzieje, oszuści i lenie". To bardzo niesprawiedliwe - żali się.

I rzeczywiście o Grecji słyszymy najczęściej w kontekście widma bankructwa zagrażającego temu krajowi. A nie powinniśmy zapominać o bogaty dorobku greckiej kultury. Milo Kurtis przypomina, że korzenie Europy wcale nie sięgają chrześcijaństwa, a właśnie antycznej Grecji. Z tego okresu wywodzi się też wiele dzieł literatury, które dziś należą do kanonu i są czytane przez każdego ucznia czy studenta. Głębiej te dzieła analizują studenci Pracowni Studiów Helleńskich Uniwersytety Warszawskiego.

Diaspora choć niewielka, to bardzo aktywna

- Mamy limit ustalony na 25 osób i zawsze jest więcej podań niż miejsc - mówi naTemat prof. Małgorzata Borowska, kierownik jednostki. - Prowadzimy trzyletnie studia zakończone licencjatem i od 2001 roku dorobiliśmy się już pewnej grupy absolwentów. Nasi studenci często jeżdżą na stypendia i wracają z dobrą znajomością języka. Teraz co chwilę dzwonią do nas różne instytucje i firmy, które potrzebują ludzi znających grecki na czas Euro - relacjonuje badaczka. Dodaje jednak, że ten typ kształcenia nie jest w Polsce rozpowszechniony, bo poza jej jednostką literaturę grecką bada jeszcze instytut z Poznania. W ostatnich latach powstały też nowe placówki badawcze m.in. w Toruniu czy Sosnowcu, jednak działają na małą skalę.


Czy Polska może stać się drugą Grecją?

Jak dowiadujemy się w Ambasadzie Grecji w Warszawie, w naszym kraju według różnych szacunków mieszka od około 1,2 tys. do nawet 3,5 tys. Greków. Według spisu powszechnego za 2002 rok 3166 osób posługiwało się językiem Greckim w domu. Większość z nich jest skupiona na zachodzie kraju, tam też działa kilka organizacji skupiających diasporę. Jednak najprężniejsza, i jedna z najstarszych, funkcjonuje w Warszawie. To działające od 1994 roku Towarzystwo Przyjaciół Grecji, zajmujące się działalnością kulturalną, wydawniczą i popularyzatorską.

Zobacz pełen plan Tygodnia Kultury Greków Polskich

Jednak najbardziej przyczynia się do tego kuchnia (z kilkunastoma restauracjami w samej Warszawie) i muzyka. A tej najbardziej znaną ambasadorką jest Eleni Tzoka, córka uchodźców politycznych. - Grecka kultura jest w Polsce mocno rozpowszechniona, przecież uczymy się o niej już w szkole - przypomina piosenkarka.

- Polacy wiedzą sporo o mojej ojczyźnie, a jeszcze więcej dowiedzieli się, gdy zaczęli tam wyjeżdżać na wakacje. Ale staram się pielęgnować moją kulturę i rozpowszechniać ją gdzie tylko mogę. Staramy się jej jak najwięcej pokazać przez śpiew, poezję, taniec czy teatr. W bliższym poznaniu na pewno pomoże też to, że gramy w jednej grupie na Euro - przewiduje artystka. Gdy jednak pytamy o to komu kibicuje, wybiera neutralną odpowiedź "niech będzie remis". To podobna odpowiedź jakiej udzielił niedawno Jacek Gmoch , który spędził wiele lat trenując greckie kluby. I chyba znak, że obie nacje są raczej nastawione pokojowo.

Historycznie wiele nas łączy

- Geograficznie te narody są od siebie odległe, ale wbrew pozorom dużo je łączy - mówi dr Przemysław Kordos z Pracowni Studiów Helleńskich Uniwersytetu Warszawskiego. - W naszej historii występują podobne formy patriotyzmu, bohaterstwa, nawet w podobnych okresach dotykały nas podobne wydarzenia historyczne. Po II wojnie światowej u nas zapanował komunizm, w Grecji z kolei po wojnie domowej do władzy doszli "czarni pułkownicy" - przypomina.

Dodaje też, że tak jak my wspominamy 123-letnie zabory, tak Grecy mówią o nawet 400 latach pod okupacją osmańską. Greckie powstanie, które wybuchło w 1821 roku jest z kolei porównywane do powstania styczniowego z 1863 roku. W ocenie badacza w obu krajach bardzo silny jest "etos narodu uciskanego". Imperium Osmańskim ma dla mieszkańców Hellady takie znaczenie jak dla Polaków - historycznie to wielki, groźny sąsiad, który nie raz zagrażał suwerenności. Ale analogie pojawiają się także wobec czasów współczesnych. - Niedawno gościliśmy na wykładzie wysokiego pracownika ambasady, który porównywał transformację lat 90. do tego, co zaczyna dziać się dzisiaj w Grecji - relacjonuje dr Przemysław Kordos.

Żadne błoto się do mnie nie przyczepi - pierwsza część wywiadu z Jackiem Gmochem

Po tłumach przy ulicy Freta 39 na Rynku Nowego Miasta widać, że jesteśmy żywotnie zainteresowani grecką kulturą. - Nie spodziewałem się takiego zainteresowania. Na razie wszyscy chętni się mieszczą, ale boję się o ostatni dzień. Już kilkudziesięciu Greków zapowiedziało, że przyjdzie obejrzeć mecz między naszymi drużynami. Po meczu zagra mój polsko-grecki zespół z m.in. Józefem Skrzekiem i Apostolisem Anthimosem w składzie. Zespół Olympos zagra do tańca a później tańczymy do rana. Pan niech też wpadnie - kończy Milo Kurtis.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
WYWIAD 0 0Aktor, któremu na bank się udało. Lech Dyblik o tym, jak odbić się od dna i... ganiać Malkovicha
0 0Ciężarna Joanna Krupa całkowicie naga na okładce "Wprost". Stanęła w obronie LGBT
Unum 0 0Nie wszystkie ubezpieczenia chronią przez całe życie. Jak wybrać polisę, która nie wygasa
0 0Smutni 30- i 40-letni. Wyniki światowych badań dają do myślenia
NEWSWEEK 0 0Polskę czeka kryzys senioralny? Władze ignorują poważną zmianę demograficzną
0 0Kuchciński odnalazł się po aferze samolotowej. Dostał "zadanie specjalne"
POLECAMY 0 0"Cały dom robi we wiadra". Sławojki i wychodki w środku polskiego miasta