Pasażerowie egipskiego samolotu myśleli, że zginą.
Pasażerowie egipskiego samolotu myśleli, że zginą. Fot. Pixabay

O tym porwaniu mówił cały świat. Oczy wszystkich zwróciły się ku egipskiej maszynie, która zamiast lądować w Kairze, poleciała na Cypr. Uzbrojony mężczyzna groził załodze i pasażerom śmiercią. Jak przekonuje jeden, choć bał się, to jednocześnie nieźle się bawił. Dlaczego? Bo był świadkiem, gdy ktoś zadzwonił do żony, mówiąc: Kochanie, ukrywam przed tobą pieniądze.

REKLAMA
AbdAllah El Ashmawy myślał, że nie wróci do domu, gdy Sefi Elden Mustafa pokazał się jemu i innym w pasie samobójcy. Wizja zbliżającej się śmierci nie odebrała jednak mężczyźnie poczucia humoru. Porwanie okazało się mniej absorbujące niż np. telefon, który wykonał jego współpasażer. Otóż, mężczyzna wyznał żonie, że ma oddzielne konto w banku. Do tej pory, bez jej wiedzy, przelewał na nie swoje oszczędności. Jak zareagowała kobieta? – Zupełnie zignorowała niebezpieczną sytuację, dopytując ciągle o numer ukrytego konta – pisze El Ashmawy.
Z postu mężczyzny dowiadujemy się, że reakcje ludzi były naprawdę skrajne. Jeden z pasażerów obdzwonił rodzinę i znajomych, mówiąc do słuchawki: "Ana Makhtooof ya Mohamed,ana Makhtooof ya fatma". Uśmiech wywołuje też to, że kolejny myślał o swoim zagubionym kurczaku i krzyczał do momentu, aż załoga znalazła zgubę. Następny obudził się, gdy samolot leciał już w stronę Cypru. – Dlaczego Cypr? Przegapię swoje połączenie – powiedział.
– Pewnie was rozśmieszyłem – stwierdza El Ashmawy. – Ale było to naprawdę bolesne doświadczenie: znalazłem się na pokładziesamolotu z gościem, który groził, że się wysadzi – dodaje. I rzeczywiście, jak pisaliśmy, wydawało się, że porwanie zakończy się tragedią. Napastnik po pewnym czasie uwolnił zakładników, żądając politycznego azylu. Nie miał przy sobie materiałów wybuchowych.

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl