
– Nie wiem, jak wyglądałoby moje życie, gdyby nie zakonnice – zwierza się Danuta Dunin-Holecka, nowa gwiazda "Wiadomości" w telewizji rządzonej przez PiS. Katolicki magazyn "Dobry tydzień" zapowiada na okładce historię jej życia rzucającym się w oczy podpisem "Wielkie nawrócenia". Czyżby prezenterka ujawniła swoją rockandrollową przeszłość? A może kiedyś wierzyła w inne bóstwo?
REKLAMA
Prezenterka TVP jako dziecko mieszkała w Lidzbarku Welskim. Już od najwcześniejszego dzieciństwa rodzina wpajała małej Dunin-Holeckiej doktrynę religii rzymskokatolickiej. Prowadzono ją regularnie do świątyni, a gdy skończyła 14 lat jej dziadkowie, którzy dorobili się w Stanach, wysłali ją do katolickiego liceum z internatem w Warszawie.
Dunin-Holecka początkowo bardzo tęskniła za domem. Mówi, że wieczorami płakała w poduszkę, ale z perspektywy czasu jest wdzięczna ukochanym dziadkom za to, że wysłali ją do szkoły wyznaniowej. Jednocześnie prezenterka zastrzega, że zakonnice nie zmuszały jej do udziału w praktykach religijnych. – Siostry tylko mówiły: "jest msza" – opowiada dziennikarka.
Szokiem obyczajowym były dla Dunin-Holeckiej studia wyższe, które podjęła w świeckiej Szkole Głównej Handlowej. – Odkryłam tę gorszą część stronę świata, której siostry mi nie pokazały – komentuje prezenterka. Jednak przy okazji nauki ekonomii poznała mężczyznę, który kilka lat później został jej mężem i ojcem dwójki dzieci.
Dunin-Holecka, która pracę w TVP zaczęła w 1993 roku po wygraniu konkursu, zwierza się, że każdy dzień zaczyna od modlitwy, a jej największym marzeniem zawodowym jest wywiad z emerytowanym papieżem Benedyktem XVI. Prezenterka przekonuje, że wielokrotnie przekonała się o sile modlitwy - na przykład wtedy, gdy miała atak bólu zęba i Bóg znieczulił jej ból na czas wejścia na antenę. Potem ból wrócił. Dziennikarka bierze czynny udział w aktywnościach swojej wspólnoty wyznaniowej.
Ci czytelnicy, którzy wydadzą 1,80 zł na "Dobry Tydzień", aby poznać historię "wielkiego nawrócenia" Dunin-Holeckiej, będą rozczarowani. Ewentualnie mogą być zdziwieni lub rozbawieni. Opowieść o życiu Dunin-Holeckiej nie ma nic wspólnego ze spektakularnym przejściem na wiarę rzymskokatolicką. Dunin-Holecka została wychowana na katoliczkę i nią pozostała. Ale ciekawe jest to, co Dunin-Holecka mówi na koniec.
– Każdy rodzi się z zadaniem do wykonania, które ma służyć Bogu – przekonuje dziennikarka. Jeśli przyjąć takie założenie, to obecnie jej boskim zadaniem jest prowadzenie serwisu informacyjnego w telewizji przejętej przez Prawo i Sprawiedliwość.
Napisz do autorki: anna.dryjanska@natemat.pl
