
Miało być śmiesznie - ekipa Gmaila do każdej wysłanej wiadomości podłączyła gifa z Minionkiem. Stworek upuszcza mikrofon, co sygnalizuje, że opuszcza się dany wątek. Korzystający ze skrzynki - w ramach prima aprilis - zobaczyli go już po fakcie. A wcześniej gif trafił np. do ważnego klienta lub potencjalnego szefa.
REKLAMA
Nowa funkcja, Gmail MicDrop dodaje przycisk, który pozwala wyrazić irytację ciągnącą się korespondencja. By już w nią nie brnąć, wystarczy tylko jeden klik. Ale oznacza to, że druga strona ujrzy Minionka rzucającego mikrofonem. Oczywiście, funkcja miała tak naprawdę być wyłącznie żartem. Problem w tym, że zadziałała jak najbardziej na serio.
Przycisk zastąpił dostępne "Wyślij i archiwizuj", pozbawiając kontroli nad archiwizowanymi mailami. – To jakaś masakra - właśnie wysłałem wiadomość do klienta z tym głupim gifem – zareagował jeden z użytkowników. W porównaniu z innymi, wypowiedział się jednak dość łagodnie. Przykład? – Czy wy ku***sądzicie, że 1 kwietnia macie prawo ze mną pogrywać? - ktoś napisał.
Firma usuwa więc MicDrop szybciej niż go wprowadziła. W oświadczeniu stwierdza natomiast, że stała się ofiarą własnego żartu i przeprasza. A mnóstwo osób nadal nie ma pojęcia, co dzieje się z ich skrzynkami.
źródło: independent.co.uk
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
