
Chcemy służyć najpodlejszemu Panu, którego uda się znaleźć. Zadowolić swojego Pana, to najważniejszy cel naszego istnienia – tego rodzaju zwroty pochodzące z filmu miałyby świadczyć o tym, że animowany film "Minionki" propaguje zło i wsącza truciznę w umysły młodocianych widzów. Do tego przynajmniej próbuje czytelników przekonać dziennikarka "Frondy" w swoim zdumiewającym tekście.
Małgorzata Więczkowska nie na żarty niepokoi się o dusze młodych widzów, którzy jej zdaniem mogą potraktować niektóre treści zawarte w tej produkcji nazbyt dosłownie. Przez to mogą chcieć same stać się sługami zła, wzorując się na bohaterach z amerykańskiej produkcji.
Małgorzata Więczkowska
W tym tonie utrzymany jest cały artykuł. Autorka ewidentnie nie bierze pod uwagę tego, że pod płaszczykiem poszukiwania "najpodlejszego złego władcy" ukazane są jednoznacznie pozytywne wartości. Minionki są przyjacielskie, serdeczne, troskliwe i oddane sobie nawzajem.
Dla "Frondy" widocznie wystarczy coś nazwać złem, by nim było, niezależnie od rzeczywistych treści, jakie zawiera.
Oprócz słownictwa, które rzekomo zbałamuci umysły dzieci, autorka dostrzega jednak w filmie treści, które rzeczywiście na miarę propagowania zła "zasługują". Produkcja bowiem jej zdaniem promuje środowiska LGBT i zachowania dlań charakterystyczne (a zwłaszcza gejów).
Małgorzata Więczkowska
Interesujące wywody zamieszczone na portalu "Frondy" jak na razie nie spotkały się ze zrozumieniem czytelników. Przypominają oni ponadto, że redakcja opublikowała utrzymany w podobnym duchu artykuł o Reksiu (został usunięty z portalu).
źródło: "Fronda"
Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl
