
Resort infrastruktury wpadł na pomysł, by rowerzyści bez prawa jazdy mieli swoją kartę uprawniającą do prowadzenia dwóch kółek. Zdaniem ministra Andrzeja Adamczyka, w ten sposób nauczą się zasad ruchu drogowego. A o tym, czy rzeczywiście powinni, zdecyduje rząd.
REKLAMA
Chodzi o bezpieczeństwo cyklistów – tłumaczy Adamczyk. Chciałby też dać im wiedzę, jaką mają kierowcy. I z nią przystąpią do egzaminu – tego samego, który zdają uczniowie podstawówki. W tym celu rowerzyści odwiedzą specjalny ośrodek lub komisariat policji. Poruszanie się bez dokumentu po mieście będzie traktowane jako wykroczenie.
Nowe przepisy weszłyby w życie z 1,5 – bądź 2-letnim vacatio legis. – Ta zmiana nie będzie wprowadzana przeciwko rowerzystom – podkreśla minister. Nad jego propozycją wkrótce zastanowi się rząd, w tym sprzeciwiający się jej posłowie Kukiz'15. – Po negatywnych wypowiedziach ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego na temat cyklistów, przyszedł czas na wprowadzenie regulacji negatywnych dla rowerzystów – skomentował Jakub Kulesza, rzecznik klubu.
źródło: dgp.pl
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
