Czekamy na dobra profilaktykę i nowoczesne leczenie cukrzycy. Kiedy resort zdrowia zajmie się tym na poważnie?

Chorych na cukrzycę jest coraz więcej.
Chorych na cukrzycę jest coraz więcej. Anna Jarecka / Agencja Gazeta
W tym roku Światowy Dzień Zdrowia został poświęcony cukrzycy. Wzrost zachorowań na tę chorobę, mimo że nie jest zakaźna, został określony jako epidemia. Coraz więcej chorych mamy także w Polsce, bo ponad 2 mln. Niestety, nie prowadzimy dobrej profilaktyki przeciwcukrzycowej, nie mamy też dostępu do nowoczesnego leczenia, edukacji diabetologicznej.


Nie jest tak źle?
O refundację drogich, ale nowoczesnych leków chorzy na cukrzycę typu 2 apelują od lat. Jednak kolejna ekipa resortu zdrowia nie widzi w tym problemu.

– Nie jest tak źle. Wiele leków jest refundowanych, część dostępna jest na ryczałt. Co do leków inkretynowych i flozyn prowadzone są rozmowy z producentami. Jednak są one trochę poza ministrem zdrowia, on ostatni podejmuje decyzję odnośnie do refundacji leku – tłumaczył na konferencji prasowej z okazji Światowego Dnia Zdrowia Piotr Warczyński, wiceminister zdrowia.


Stwierdził, że były problemy z udowodnieniem przez producentów skuteczności niektórych nowoczesnych leków przeciwcukrzycowych. To trochę dziwne, ponieważ np. leki inkretynowe pozytywnie oceniła Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, która właśnie jest odpowiedzialna za badanie skuteczności leków i rekomenduje ich refundację lub nie. W przypadku leków inkretynowych AOTMiT rekomendowała refundację leków dla niektórych chorych na cukrzycę. Niestety, nie doszło do niej.


Zdaniem ministra Warczyńskiego w tym przypadku fiaskiem zakończyły się negocjacje ekonomiczne z firmą farmaceutyczną.

Po co te leki?
Po co chorym refundacja leków inkretynowych i flozyn? To drogie leki, na które bez refundacji stać nielicznych. Wielu lekarzy rodzinnych tak rzadko je przepisuje, że nawet nie zna do końca ich działania i dawkowania. Leki te u chorych na cukrzycę typu 2 odsuwają moment przejścia na insulinoterapię. Leki inkretynowe powodują też utratę wagi albo brak jej przyrostu. Niestety, z leczeniem cukrzycy często wiąże się tycie, a czym chory ma większą wagę tym trudniej go leczyć i koło się zamyka. Diabetolodzy mówią wręcz, że jeden z refundowanych, starych leków zawsze doprowadza do wzrostu wagi.


Druga bardzo ważna kwestia to utrzymanie odpowiedniego poziomu cukru we krwi, co odsuwa w czasie lub zapobiega wystąpieniu powikłań cukrzycy takich jak amputacje kończyn z powodu stopy cukrzycowej, ślepota, niewydolność nerek, choroby sercowo-naczyniowe z zwałem serca włącznie. Utrzymaniu prawidłowych wartości glikemii sprzyja nowoczesne leczenie.

Warto pamiętać, że na cukrzycę typu 2 chorują często ludzie niezamożni, których nie stać na to by prowadzić taki tryb życia, który zapobiegnie zachorowaniu.

O prowadzeniu rozmów ministerstwa z producentami nowoczesnych leków przeciwcukrzycowych słyszymy od wielu lat. leki, o których refundację walczyli chorzy powoli się starzeją. Wchodzą nowe a my leczymy praktycznie tymi samymi co przed kilkudziesięciu laty. Być może problemem jest tu liczba chorych na cukrzycę. Zapewne resort zdrowia boi się, że zbyt wiele zapłaci za leczenie cukrzycy.

Tylko, że to pozorna oszczędność. Źle leczona cukrzyca to powikłania a ich leczenie jest dużo droższe niż nowoczesne leczenie cukrzycy. Nie wspominając już kosztach pośrednich, takich jak renty, absencje w pracy czy opieka nad chorym. Jeśli liczba chorych na cukrzycę, a tak przewidują specjaliści, będzie rosła, to leczenie powikłań cukrzycowych może doprowadzić zdrowotny budżet do poważnych kłopotów.
Cukrzycy typu 1 nie da się zapobiec
Przypomnijmy, że występują dwa główne typy cukrzycy – cukrzyca typu 1 i cukrzyca typu 2. W Polsce i na świecie dużo więcej osób choruje na cukrzycę typu 2, której sprzyja zła dieta, otyłość i nadwaga, brak wysiłku fizycznego oraz starszy wiek. O ile na kwestię starzenia się nie mamy wpływu to na odżywianie, utrzymanie prawidłowej wagi czy aktywność fizyczną jak najbardziej.

Choć czasami wystarczy, że na dość krótki czas przestaniemy dbać o siebie, żeby pojawiła się cukrzyca typu 2. Oczywiście z chorobą można aktywnie żyć, trzymać ją w ryzach jednak nie da się jej wyleczyć. Na początku chorzy na cukrzycę typu 2 mogą być leczeni lekami doustnymi. Jednak po jakimś czasie przechodzą na insulinoterapię.

Natomiast cukrzyca typu 1 nie powstaje na skutek otyłości, złego odżywiania czy braku ruchu. Ten typ cukrzycy spowodowany jest zniszczeniem przez przeciwciała komórek beta trzustki produkujących insulinę. Przeciwciała produkowane są przez organizm chorego i powodują niszczenie własnych komórek, co prowadzi do zupełnego braku insuliny w organizmie. Jest to typowe zjawisko autoagresji. Jego przyczyn dotychczas nie wyjaśniono.

Gehenna rodziców
Cukrzyca typu 1 zaczyna się w dzieciństwie lub w wieku młodzieńczym i wymaga przyjmowania insuliny. I tu pojawia się bardzo poważny problem, który dotyczy tych najmłodszych chorych. To właśnie ich rodziców spotkacie na korytarzach szkół, pod drzwiami sal lekcyjnych. Muszą tam być, żeby zareagować, kiedy ich dziecko ma np. hipoglikemię, czyli stan zagrażający życiu. Dlatego wielu z nich musi zrezygnować z pracy. Niestety państwo nie pomaga tym rodzinom, mimo że cukrzyca dziecka doprowadza ich niejednokrotnie do bardzo trudnej sytuacji finansowej.

Trzeba też powiedzieć, że rodzice chorych dzieci wydają na leczenie swoich pociech 200-300 zł miesięcznie, choć resort zdrowia refunduje wiele leków i pompy insulinowe. Dla nadwyrężonych porzuceniem pracy domowych budżetów jest to dużo.

– Pracujemy nad rozwiązaniem tej kwestii z resortem edukacji. Być może trzeba będzie wprowadzić obowiązek edukacji pracowników placówek oświatowych w kierunku postępowania z dzieckiem chorym na cukrzycę. Jednak tu potrzebna jest zmiana prawa – mówił naTemat minister Warczyński.

Po pierwsze zapobiegać
Oczywiście lepiej zapobiegać niż leczyć. O ile cukrzycy typu 1 nie da się zapobiec, to cukrzycy typu 2 w wielu przypadkach można.

Jak tłumaczyła podczas konferencji diabetolog dr hab. Marianna Bąk zdiagnozowanie cukrzycy jest łatwe, natomiast słowem kluczem jest prewencja.

Zdaniem specjalistki, wyrobienie odpowiednich nawyków żywieniowych i dotyczących aktywności fizycznej już u najmłodszych, gwarantuje sukces. Tymczasem polskie dzieci źle się odżywiają a ich poziom aktywności fizycznej woła o pomstę do nieba.
Dr hab. Marianna Bąk
Diabetolog

Codziennie powinniśmy zapewnić sobie godzinę aktywności fizycznej. Niestety w Polsce godzinę aktywności ma tylko 42 proc. dzieci w wieku 8 – 11 lat. Wśród 12 – 18-latków jest to już tylko 8 proc. Ważne jest też zdrowe odżywianie. Co ciekawe chodzi też o regularność posiłków. Badania wykazały, że ci co rozwinęli cukrzyce typu 2, najpierw niedojadali. Ważne jest jedzenie śniadania. Na rozwój choroby ma też wpływ brak snu.

O tym, jak profilaktyka cukrzycy typu 2 jest potrzebna u dzieci, może świadczyć fakt, że jak mówiła diabetolog, wśród warszawskiej młodzieży 17 proc. ma już objawy cukrzycy typu 2.

Potrzebne działania
Nowe dane opublikowane przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) wskazują, że według szacunków w 2014 r. na świecie żyło 422 mln dorosłych z cukrzycą (dla porównania – w 1980 r. było ich 108 mln). Według informacji zawartych w profilu krajowym Polski, który jest częścią pierwszego Światowego raportu na temat cukrzycy opracowanego przez WHO, cukrzyca powoduje 2 proc. wszystkich zgonów w kraju. Rozpowszechnienie cukrzycy sięga w Polsce 9,5 proc., natomiast nadwagi (która jest czynnikiem ryzyka choroby) – 64 proc.

Co może zrobić państwo? Są różne metody zapobiegania cukrzycy, które stosuje się na całym świecie. Prowadzi się np. programy wczesnego wykrywania choroby, żeby ją lepiej leczyć i nie dopuścić do powikłań, bo zdarza się, że chory o cukrzycy typu 2 dowiaduje się dopiero jak trafi do szpitala z zawałem serca, który jest powikłaniem choroby. Niektóre kraje opodatkowały śmieciową żywność i słodzone napoje. Robi się też proste rzeczy np. buduje parkingi pod supermarketami, na tyle daleko, żeby klienci musieli zrobić sobie spacer.

Jednak prawdziwa profilaktyka zaczyna się w domu. To właśnie od rodziców zależy to, jak człowiek będzie się odżywiał i czy pokocha aktywność fizyczną. Dlatego nie zostawiajmy w rękach państwa zdrowia naszych dzieci, sami zadbajmy o ich przyszłość.

Napisz do autora: anna.kaczmarek@natemat.pl