
O sprzedażowe apele w sieci nietrudno. Trudno jednak o absolutną szczerość właścicieli. Wyjątkiem będzie ten, który pisze wprost, że zdradziła go kobieta i chce zacząć od nowa, tylko pieniędzy brak. A gość nie przekonuje płaczliwym "Proszę, kupcie", lecz życiową argumentacją.
REKLAMA
"Marzenia o sielskim życiu na łonie natury poszły się paść wraz z decyzją mojej – byłej już – narzeczonej by związać się z przyjacielem rodziny"– przyznaje Roch. – "Miało być bieganie na golasa wokół studni, pozdrawianie saren i łosi z ganku z bimbrem w dłoni(…) ale wszystko wskazuje, że wszystkie te uciechy będą udziałem nowego właściciela, bo ja do tej ziemi już, k**wa, serca nie mam" – dodaje.
Dalej czytamy, że miejsce niewiernej kochanki zajęła inna i potrzebny jest "szmal". Za "5.3 ha w jednym kawałku + 2 ha bagien" będzie to dokładnie 230 tys. złotych. Niewielka suma, gdy pole kukurydzy chroni przed podglądaczami, a sad staje się idealny do zabaw "hasającej córeczki". Przy tym fragmencie autor zaznacza, że poniosła go wyobraźnia, choć piękny las i strumyk fikcją już nie są. Ten ostatni przepływa głównie wiosną, później rozleniwia się "jak uchodźca na zasiłku", ale "stawek można pie*****ć". Ograniczeń nie ma też w kwestii stawiania "wymyślnych budowli" typu sauna parowa.
Co jeszcze można? Właściwie wszystko, byle tylko siedlisko komuś służyło. "Może nawet jakiejś parze gejów czy lesbijek, bo ja w heteroseksualne szczęście jakoś przestałem wierzyć" – zaznacza. Na decyzję potencjalny kupiec ma 3 tygodnie. Po upływie tego czasu, w życie wejdzie ustawa o ochronie ziemi. Rząd zabroni kupować działki większe niż pół hektara, o czym pisaliśmy. – Bądźcie sprytniejsi i pokażcie na co Was stać, zanim te ich po***ane przepisy wejdą w życie – apeluje Roch. Jacyś chętni?
źródło: otodom.pl
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
