Polscy kibice - według BBC - są złem wcielonym.
Polscy kibice - według BBC - są złem wcielonym. fot. Tomasz Szambelan

We wtorek wieczorem mogliśmy w telewizyjnej Dwójce wreszcie obejrzeć kontrowersyjny film BBC o sytuacjach na polskich i ukraińskich stadionach. Czy dobrze, że taki film pokazano przed Euro? Sądzę, że nie. Na całe szczęście zaraz po nim w studio nastąpiła dyskusja. Konkretna, merytoryczna, na temat. Mam nadzieję, że mało kto wyłączył swój telewizor przed jej początkiem.

REKLAMA
Film, przyznaję, ogląda się świetnie. Barwny, dobrze zmontowany, dynamiczny, pełen emocji. Jak to BBC. Tyle, że gatunkowo należałoby go zaklasyfikować raczej nie jako dokument, a coś z pogranicza dzieł katastroficznych. Takich, w których pokazuje się wszelkie możliwe zło i wieszczy koniec świata.
Perfidny symbol, rasiści i antysemici
Na początek streszczenie. Warszawa, krzyż celtycki na murze. Jacek Purski ze stowarzyszenia "Nigdy więcej" tłumaczy dziennikarzowi z Anglii, jak perfidny to symbol. Potem mamy Łódź i dwóch piłkarzy Widzewa, Ukah i Okachi. Narzekają, że w piłce jest rasizm, a on małp wyzywają ich zarówno kibice jak i rywale na murawie. Kraków? Derby miasta i antysemickie okrzyki. Kibic Wisły mówiący, że Cracovia to Żydzi.
Tomasz Lis napisał niedawno, że BBC pokazało prawdę. Nie zgadzam się. Dla mnie jedynym słowem, które oddaje to co we wtorkowy wieczór widziałem, jest manipulacja.
Równie dobrze BBC mogłoby pokazać fragmenty "Psów" i "Demonów wojny według Goi" Pasikowskiego, nakręcić na ich podstawie film i zatytułować go: "Polska - kinematografia bluzgów".
Nie mówię, że takich zjawisk nie ma. Są. Ale oto na kilka dni przed Euro idzie w Polskę wieść, że piłka to zło. Nienawiść, ksenofobia, brutalność. Podczas gdy wcale tak nie jest. Owszem, na pewnych konkretnych meczach nasłuchamy się więcej niż na innych. Usłyszymy coś czego nie powinniśmy. Ale to właśnie są spotkania, które odwiedzili dziennikarze BBC. I z których zrobili prawie całą część polską. I na podstawie których zasugerowali, że na meczu reprezentacji może być tak jak na tym ligowym. Co jest wierutną bzdurą.
W minionym sezonie byłem na kilkunastu meczach Legii Warszawa. Jeździłem na nie pociągiem, autobusem w towarzystwie kibiców. Tak samo wracałem. W czasie tych licznych eskapad widziałem ludzi niekiedy pijanych, ale najczęściej zdrowo pasjonujących się piłką. Tylko raz byłem świadkiem czegoś, co mógłbym podrzucić chłopakom z Anglii. Co na pewno by dali do filmu. Jest wieczór, koło północy. Do pociągu wsiada ojciec z córką, ta ma z osiem, może dziesięć lat. Wsiadają, śpiewając: "Jeb… Araba, jeb… murzyna, Legia Warszawa biała drużyna". Chrisie Rogersie, przepraszam, że nie podrzuciłem ci dodatkowego wątku.
Igrzyska w Londynie? Przecież tam były zamieszki
Jedną z kluczowych scen filmu jest ta, w której dziennikarz BBC ogląda film wspólnie z byłym kapitanem reprezentacji Anglii, czarnoskórym Solem Campbellem. Pokazuje i prosi go o komentarz. I wtedy padają te słynne słowa, do których w ostatnim czasie wielokrotnie odnosiły się polskie media. - Nie radzę moim rodakom udawać się na Euro w Polsce i na Ukrainie. Sądzę, że mogą wrócić stamtąd w trumnach.
Materiał o polsko-ukraińskich stadionach nienawiści:

Mam pewien pomysł. Zmontujmy film, prezentujący tylko i wyłącznie zamieszki w Londynie. Ludzi bijących się na ulicach i podpalane auta. Zmontujmy i pokażmy go takiemu Sławomirowi Peszce. Zapytajmy, czy ma jakąś radę dla Polaków wybierających się na igrzyska. Przecież bardzo możliwe jest, że odpowie: - Niech tam nie lecą. Z tego co widzę, jak tylko wyjdą gdzieś na ulicę to zaraz dostaną  w ryj.
Jestem bardzo ciekaw, jak przebiegał montaż tego filmu. Jakie w jego trakcie były rozmowy pomiędzy twórcami. Może takie?
- To co my tam mamy?
- Kibice Polonii, maszerują Krakowskim Przedmieściem.
- Krzyczą "Heil Hitler"?
- Nie.
- Leją się z kimś?
- Nie.
- Nuda. Co jest w następnej scenie?
- Derby Krakowa. Dwóch gości za Wisłą. Mają jednakowe koszulki z antysemickim hasłem.
- O, to musimy dać. Montuj.
Stadion - miejsce gdzie można oberwać
Film, nie dość, że zmanipulowany, jest do tego wyjątkowo szkodliwy, bo przeciętny odbiorca nie interesujący się piłką wiedzę o zjawiskach jej towarzyszących czerpie właśnie ze szklanego ekranu. Tak jak moja babcia, która ilekroć dowiaduje się, że idę na mecz, mówi: "Uważaj na siebie. Żebyś tam tylko w głowę nie dostał". Obawiam się, że w polskim społeczeństwie ta kalka myślowa, zrównanie słowa mecz piłkarski z wyrazem brak bezpieczeństwa, jest bardzo powszechna. Ktoś wrócił z meczu i nic mu nie jest? Cieszy się, bo przeżył piękne emocje? Głupek, pewnie miał szczęście. Krzesło przeleciało gdzieś obok niego i trafiło w kolegę.
Śmiesznie było na samym początku następującej po filmie dyskusji. Dziennikarz ją prowadzący, Michał Olszański, miał swój pomysł. Chciał zaatakować, postraszyć telewidzów tym, co przed chwilą widzieli. Tyle że chwilę później nadział się na totalną kontrę. Sądził chyba, że inny człowiek z "Nigdy Więcej", tym razem Rafał Pankowski, zgodzi się z nim, powie, że w Polsce jest dzicz i że BBC ma rację. A tu niespodzianka. - Ten film jest niesprawiedliwy. Rasizm i antysemityzm nie są już w Polsce takim problemem.
No i była sobie teza. Potem została już tylko improwizacja.