Polskie kobiety nie będą nosiły burek! – czyli fundamentalne prawa kobiet oczami prawicowej aktywistki

Straszna wizja czekająca Polki.
Straszna wizja czekająca Polki. fot. screen z filmu Agaty Kulasiewicz
Polska nie wytrzymuje już pod naporem muzułmanów, dla których głównym celem przybycia do Europy jest ubranie wszystkich polskich kobiet w burki. Agata Kulasiewicz, prawicowa aktywistka postanowiła jasno powiedzieć w swoim filmie – niezależne polskie kobiety nie będą nosiły burek! Bo nie da się w nich jeździć na rolkach.


Mylił się ten, kto sądził, że polskim kobietom spać nie dają szykowane zaostrzone przepisy prawa antyaborcyjnego czy wycofanie tabletki "po". Polskie kobiety nie martwią się mężami agresorami, policją, która przestępstwa seksualne traktuje niewystarczająco poważnie ani problemami ze ściągalnością alimentów. Polska kobieta nie martwi się, że jej zarobki są niższe niż kolegi na tym samym stanowisku, że część stanowisk jest wciąż dla niej niedostępna. Powiedzmy to sobie wprost, nazwijmy ten lęk – polska kobieta obawia się, że przyjadą muzułmanie, wprowadzą szariat, a my zamiast zwiewnych sukienek i obcisłych legginsów, będziemy nosiły burki.


Czego symbolem jest burka i dlaczego tak źle ją nosić?
Otóż burka, ten "egzotyczny" element ubioru, zatruwający myśli i ewidentnie pobudzający wyobraźnię prawostronnych jest symbolem wszystkiego, co najgorsze w kulturze arabskiej. Czyli niemożliwości pokazania pięknego makijażu, starannie wytuszowanych rzęs, nóg po samą szyję, zgrabnej pupy. Jednym słowem – burka uniemożliwia podobanie się zdrowemu, jurnemu, heteroseksualnemu Polakowi.

Autorka bardzo sugestywnie pokazuje, że w burce nie da się biegać ani jeździć na rolkach. Mam wrażenie, że w prezentowanych na początku filmu szpilkach, też trudno biegać, a wysiłek w pełnym makijażu może się skończyć nieprzyjemnymi wypryskami na skórze.

Film miał być trochę śmieszny, trochę poważny. Na pewno miał być peanem na cześć niewątpliwej urody Polek. Okazał się jednak metaforyczną burką, bo obraz, który miał sprzeciwiać się uprzedmiotowieniu kobiety, uprzedmiotowił ją do cna, czego wymownym symbolem może być końcowe zbliżenie na tyłek aktorki.


Biegi w hidżabie
Trzymajmy się faktów. Dlaczego kobieta nie będzie będzie uprawiała sportu w burce? Nie dlatego, że to niewygodne, ale dlatego, że uprawianie sportu przez kobiety jest możliwe dzięki emancypacji, która w krajach przestrzegających pudrah jest niemożliwa. Co innego w nieortodoksyjnych odmianach islamu, w których kobiety zakładają wyłącznie hidżab – kiedy byłam w Dżakarcie, co rano widziałam Indonezyjki biegające w specjalnych chustach z oddychających materiałów.
Wracając do Indonezji, gdzie jak już wspomniałam kobiety, nawet w chustach, biegają – mają tam także możliwość kształcenia się oraz ubiegania o najwyższe państwowe pozycje – to kobieta była pierwszym prezydentem, wybranym w demokratycznych wyborach. Dodam, że Indonezja jest najliczniejszym muzułmańskim krajem na świecie.

Co zniewala?
Ta dygresja prowadzi więc do wniosku, że to nie kawałek materiału jest problemem, który może ograniczać kobiety, ale kultura, przedmiotowe traktowanie pań, odmawianie im fundamentalnych praw oraz nieustanne przedstawianie kobiety, jako obiektu seksualnego. Robią to zarówno talibowie, którzy kutają swoje żony i córki w zwoje materiału, jak i autorka filmu, która pręży swe tylne wdzięki do kamery. Zarówno w jednym, jak i drugim przypadku chodzi o zadowolenie panów. W kulturze muzułmańskiej kobiety mają się ku uciesze mężczyzn zakrywać, a u nas na odwrót.

Prawicowa emancypacja
Z trzeciej strony jednak cieszę się, że Agata Kulasiewicz – która opisuje się jako działaczka prawicy wolnościowej, tak otwarcie chwali się osiągnięciami feminizmu. To właśnie feministki walczyły o to, by kobiety mogły się ubierać, jak chcą – nawet jeśli to miałby być tylko listek figowy. To dzięki Kathrine Switzer, która jako pierwsza kobieta przebiegła maraton (z przygodami), panie mogą startować w tych biegach nieprzebrane za mężczyzn. Mogą jeździć w obcisłych legginsach po mieście, a jeśli z tego powodu spotka je jakaś seksistowska uwaga lub inna nieprzyjemność – mogą się zgłosić się na policję.

To nie burka, nie hidżab ani nikab nie ograniczają kobiet – jak pokazała to Agata Kulasiewicz, tylko kultura, prawo, stereotypy. I naprawdę łatwiej poradzić sobie z kawałkiem materiału, który plącze się między nogami niż z patriarchalną tradycją, czy to arabską czy swojską, polską, której filmik o noszeniu burek jest tylko przypieczętowaniem.

Napisz do autorki: agata.komosa@natemat.pl