Na branżę tytoniową padł blady strach. Unia atakuje dyrektywą, rząd – nowym podatkiem i ustawą

Liczne nowe przepisy mogą doprowadzić nawet do upadku branży tytoniowej w Polsce – alarmują eksperci. Ucierpią polscy producenci papierosów. Pracowników branży, których jest kilkaset tysięcy, mogą czekać masowe zwolnienia. Wreszcie, palacze będą palić papierosy z przemytu, albo – droższe zagraniczne.



Polska jest liderem w Unii Europejskiej, jeśli chodzi o przetwórstwo tytoniu i produkcję gotowych wyrobów tytoniowych.

Dyrektywa w systemie prawnym UE to tak naprawdę przekazanie państwom członkowskim nakazu, co do wprowadzenia unijnych reguł w formie krajowych przepisów, które trzeba stworzyć. Polska ma na to czas do lutego 2017 roku.

Co i kiedy reguluje dyrektywa tytoniowa?

Na opakowaniach papierosów mają znaleźć się dodatkowe obrazkowe ostrzeżenia zdrowotne: przed udarem, impotencją czy rakiem płuc. Ale nie tylko. Już w lutym 2017 r. wejdą w życie przepisy zakazujące papierosów smakowych. Zakaz mentoli ma zacząć obowiązywać za cztery lata – w 2020 r. Dyrektywa uderza we wszystkie papierosy smakowe oraz mentolowe, a to potężna część polskiej produkcji.

I tak np. według danych Krajowej Izby Gospodarczej w Polsce konsumpcja papierosów mentolowych wynosi niespełna 40 proc. wszystkich papierosów. Uderzy więc w polskich producentów tytoniu. Na 31 europejskich fabryk papierosów aż 6 znajduje się w Polsce. 70 proc. produkcji trafia na eksport (50 proc. do państw UE).

– Dyrektywa będzie miała tragiczne skutki dla branży tytoniowej w Polsce. Uderza we wszystkie papierosy smakowe i mentolowe, które są u nas produkowane – mówi w rozmowie z NaTemat.pl Sebastian Żwan, dyrektor w Fundacji Wsparcia Rolnika.

– Unia podnosi argument jakoby dodatkowy aromat łagodził nieprzyjemny i drażniący smak spalanego papierosa i przez to niejako „przekonywał” do palenia. W mojej opinii albo wszystkie papierosy o takich samych parametrach ilościowych substancji smolistych i nikotyny są złe i je likwidujemy, albo wszystkie są ok i je zostawiamy. Początkowo zakresem przedmiotowym dyrektywy miały zostać objęte także „slimy”, jednak okazało się, że mają silniejsze lobby w Brukseli i im „odpuszczono” – mówi Żwan.


– Brakuje przemyślanej polityki względem przemysłu tytoniowego. Wyśrubowane przepisy rynku tytoniowego uderzają szczególnie w Polskę, bo jesteśmy pierwszym frontem dla kontrabandy ze wschodu, ludzie już uciekają z zakupami do szarej strefy i ten proceder może masowo wzrosnąć. Dlatego też nie możemy kalkować antytytoniowych zabiegów stosowanych w krajach zachodniej Europy. U nas nie wolno doprowadzić do sytuacji, w której paczka papierosów będzie kosztowała 5 (i więcej) euro, bo ludzie sięgną po niskiej jakości nielegalny towar z Rosji i Ukrainy – przekonuje Żwan.
– Jeżeli będziemy szaleć z akcyzą, to ludzie wcale nie przestaną palić, tylko będą palić papierosy tradycyjne albo przerzucą się na kontrabandę. Pamiętajmy, że rynek tytoniowy przynosi rocznie do budżetu państwa około 20 mld zł. Państwo może ponieść z tytułu nowych przepisów ogromne straty. Eksperci twierdzą, że po wycofaniu z obrotu mentoli możemy się spodziewać powiększenia szarej strefy nawet o 20 proc. – dodaje Żwan.

Rząd idzie jeszcze dalej

Tymczasem rządowy projekt ustawy o ochronie zdrowia (skierowany do Sejmu 19 kwietnia) wprowadza jeszcze większe restrykcje niż przepisy wynikające z dyrektywy. Wprowadza m.in. ograniczenia w zakresie reklamy i promocji papierosów. W punktach sprzedaży znikną informacje o wyrobach tytoniowych, informujące o ofercie handlowej sklepu. Zdaniem Macieja Ptaszyńskiego z Polskiej Izby Handlu może to spowodować dalszy odpływ klientów do szarej strefy. – Szacuje się, że w niektórych regionach kraju przewyższa ona 60 proc. sprzedaży wyrobów tytoniowych w Polsce, a średnio wynosi około 30 procent – mówi Ptaszyński.

Spostrzeżenia Ptaszyńskiego podziela Agnieszka Durlik z Krajowej Izby Gospodarczej. – Ministerstwo Zdrowia chciałoby drastycznie ograniczyć spożywanie tytoniu. Dyrektywa unijna może natomiast spowodować dodatkowe powiększenie szarej strefy. Na to bowiem mają wpływ każde zbyt duże restrykcje. Branża z pewnością ucierpi na zakazie komunikowania produktów tytoniowych. Poza tym wprowadzenie zmian na opakowaniach może również wpłynąć na wzrost szarej strefy – zauważa Durlik.

– Potrzeba bowiem minimum 3-4 miesięcy na dostosowanie opakowań do nowych wymogów unijnych. Poza tym można różnie mówić o przemyśle tytoniowym, ale zatrudnia on kilkaset tysięcy ludzi. Spora część palaczy może ograniczyć spożywanie tytoniu, ale sporo osób może kupować papierosy w szarej strefie – zauważa Durlik.

Papierosy będą dodatkowo opodatkowane?

Kolejnym kłopotem dla branży tytoniowej może okazać się nowy podatek handlowy. Na razie nie wiadomo, w jakim będzie kształcie, ale ostatni projekt zakłada opodatkowanie wyrobów akcyzowych: w tym tytoniowych. – To sprzeczne z prawem unijnym – mówi NaTemat.pl Maciej Ptaszyński z Polskiej Izby Handlu. – Będzie ogromnym obciążeniem dla kiosków, które i tak mają już bardzo niską marżę – dodaje Agnieszka Durlik z Krajowej Izby Gospodarczej.

– Na pewno nakładanie dodatkowego podatku na produkt, który jest objęty akcyzą, wpływa na kontrabandę. W Polsce już i tak ludzie palą mnóstwo papierosów z przemytu – puentuje Sebastian Żwan.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
RECENZJA 0 0Obejrzałem sequel "Lśnienia". To nie jest zwykły skok na kasę, ale i tak jest z nim problem
Volvo 0 0Chcesz tanio kupić nowy samochód? To najlepszy moment. Zobacz, co wymyśliło Volvo
Leroy Merlin 0 0Glamour, a może... pustynny? Najnowsze ekscytujące trendy w urządzaniu wnętrz
WYWIAD 0 0Wyślij kartkę do 5-letniej Natalki! Mama przekłada święta i prosi internet o pomoc

MOTO

POLECAMY 0 0Polacy sprzątają Himalaje. Andrzej Bargiel wziął worki i poszedł na lodowiec. "Ilość śmieci szokuje"
DADHERO.PL 0 0Co się dzieje, gdy wrzucasz do sieci zdjęcia swoich dzieci? Zanim to zrobisz, przeczytaj ten tekst
POLECAMY 0 0Przez nową modę wstydzę się, że mam iPhone’a. Najgłupsza rzecz w smartfonach, jaką widziałem