
Bronisław Komorowski, Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski piszą, że obecny rząd łamie Konstytucję i tworzy całkowicie autorytarny kraj. Apelują o obronę porządku prawnego. Zdaniem wicepremiera nie ma jednak czego bronić.
REKLAMA
– To insynuacje – skomentował list prezydentów minister Gliński. – Absurdem jest to, że w Polsce zagrożona jest demokracja – odpierał zarzuty postawione w apelu. Prowadzący program zastanawiał się, czy zmiany, jakie wprowadza PiS nie dotykają Polaków. – Społeczeństwo nie jest dotknięte i nie będzie dotknięte [sytuacją dualizmu politycznego - red.], chyba że opozycja dalej będzie udawała, że jest jakaś inna równoległa rzeczywistość – odpowiedział Gliński.
Niemniej zaskoczył go fakt, że jednym z sygnatariuszy cytowanego przez nas apelu jest Ryszard Bugaj. – Dziwi mnie to, ale spotykałem się z sytuacjami, że ktoś, kto podpisywał jakieś listy protestacyjne, przychodził do mnie i mówił: Słuchaj, ja jestem innego zdania – tłumaczył.
Na antenie TVN24 minister kultury odniósł się jeszcze do ostatniej wypowiedzi Leszka Millera. Zdaniem byłego lidera SLD Jarosław Kaczyński, dla dobra kraju, powinien jak najszybciej zostać premierem. Gliński nie widzi takiej potrzeby, bo "dobrze mu się pracuje z obecną szefową".
źródło: tvn24.pl
