
Nie powinno się rozwodzić, nawet gdy mąż czy żona zdradza – uważa metropolita łódzki. W świetle obietnicy: "nie opuszczę cię aż do śmierci", zdrada jest bez znaczenia. Może być nawet okazją do poprawy.
REKLAMA
– W przysiędze małżeńskiej nie jest wcale powiedziane, że opuszczę ciebie, jeżeli mnie zdradzisz – mówił w sobotę metropolita łódzki. – Można by zresztą znaleźć wiele innych powodów, które mogłyby by skłonić kogoś do powiedzenia "Żegnaj, odchodzę". Np. ciężka choroba małżonka. Uważamy: trzeba trwać, mimo że ból jest ciężki i trudno to przyjąć i zaakceptować – tłumaczył.
Jędraszewski powoływał się też na przykład Jezusa. Skoro on zapomniał o zdradzie św. Piotra, wierni też mogą tego dokonać. Jeśli nie, rozwód staje się wyjściem. Małżonkowie nie powinni jednak wchodzić w kolejne związki. Inaczej poniosą życiową klęskę.
