Księża szkolą prawdziwych mężczyzn. Przymierze Wojowników modli się o męski gender

Nawet gdy mężczyźni padają na kolana, mają czuć się wojownikami.
Nawet gdy mężczyźni padają na kolana, mają czuć się wojownikami. fot. facebook.com/przymierzewojownikow/
Fundacja Przymierze Wojowników powstała, by uczyć mężczyzn prawdziwej – zdaniem jej założycieli – męskości. Ta bowiem rzekomo jest w kryzysie, wywołanym przez – nie ma niespodzianki – kobiety i współczesną kulturę. Na szczęście Fundacja ma na to lekarstwo: mieszankę doktryny Watykanu z rytuałami przejścia i popkulturą.


Choć uzbrojony w miecz wojownik pasowałby raczej do okrzyku "This is Sparta!", to tak naprawdę reklamuje odmawianie modlitwy, czyli codzienność każdej katolickiej świątyni. "Szturm na niebo", krzyczy grafika, z której spogląda naznaczona blizną męska twarz. Pracownikom fundacji nie można odmówić zdolności PR-owych. Czytając ich słowa można mieć wrażenie, że nawołują do udziału w bitwie. Czyż nie walką zajmują się wojownicy?
Fundacja Przymierze Wojowników
wspiera walkę o zapłodnienie

Ogłaszamy prawdziwy SZTURM NA NIEBO - modlitwę, która będzie płynęła z wielu stron aby wyprosić tak oczekiwane Dziecko (...). NIEBO zostanie zdziesiątkowane nawałem modlitwy w intencji każdego z uczestników akcji, a SZTURM NA NIEBO będzie odbywał się na wielu płaszczyznach. Czytaj więcej

Wojna na słowa
Na Facebooku stronę Przymierza Wojowników lubi ponad 3 tysiące osób, w tym kobiety. Fundacja nie pozostawia wątpliwości, że mężczyźni, którzy nie są teistami lub niekatolicy, nie mają w niej czego szukać. "Herb" fundacji (słowo logo jest najwyraźniej niewystarczająco bojowe) to krzyż wpisany w tarczę.

– Przymierze Wojowników to wspólnota mężczyzn(...), to męska przyjaźń, męska duchowość i męska walka. Dziś nie musimy walczyć mieczem, ale to nie oznacza, że w naszym życiu nie ma już przestrzeni na walkę. Musimy walczyć o wiarę, rodzinę, wartości, o swoją męskość. Te walki musimy podejmować każdego dnia – pisze o sobie fundacja.

Mimo tych zastrzeżeń Przymierze Wojowników chętnie odwołuje się do broni i wojskowego słownictwa. Czy to sprawia, że mężczyźni związani z fundacją czują się bardziej męscy? Dzwonię pod numer komórkowy podany na stronie internetowej Przymierza. Jeden z pracowników fundacji mówi, że cała ta otoczka to tylko wabik. Waleczny język ma być dla panów bardziej atrakcyjny, stąd piętrowe konstrukcje odwołujące się do wojny, bitwy i zbrojnych zmagań. Wiadomo jednak, że model męskości promowany przez fundatorów jest tradycyjny i teistyczny.
Zwracają na to uwagę także internauci, krytyczni wobec tradycyjnych wzorców. – I tak oto wzrasta liczba zawałów, wrzodów żołądka i alkoholików bo panowie miast wylewać uczucia, duszą je po cichu zbrojąc się zgrywając twardzieli – zauważa z przekąsem lekarz komentujący na stronie fundacji. Jej pracownik twierdzi jednak, że Przymierzu Wojowników daleko do propagowania postawy samca alfa. Na pytanie, czy subtelni intelektualiści mają czego szukać u Wojowników odpowiada, że oczywiście, a nawet podkreśla, że to z reguły tacy mężczyźni uczestniczą w działaniach Przymierza.


Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus
– Współczesny kryzys męskości w pewien sposób jest spowodowany jej brakiem. Mężczyzna potrzebuje inicjacji, by stać się wojownikiem, kochającym mężem, ojcem, mędrcem, który nie tylko ma wiedzę, ale także potrafi ją wykorzystać w codzienności, i w końcu przywódcą, który powołany jest do służby tym, którzy są mu powierzeni, oddani w jego ręce. Nie wszystko jednak stracone. Bóg z pomocą innych mężczyzn może pomóc nam taką inicjację do pełni męskości przejść – mówi Mariusz Marcinkowski, prezes wojowników, doradca katolicki, w tekście zatytułowanym "Czy przeżyłeś męską inicjację?".

W tym krótkim fragmencie znajdują się kluczowe elementy ideologii fundacji. Mężczyzna – każdy mężczyzna, niezależnie od charakteru, wykształcenia czy preferencji – musi być wojownikiem, przywódcą i mędrcem. Inny model męskości, to w tej optyce po prostu brak męskości. Fundacyjny, jedyny prawdziwy mężczyzna – wojownik, jest sługą tych, którzy zostali mu "powierzeni". Czy to znaczy, że mężczyzna ma być panem i władcą, a nie partnerem?

Pracownik fundacji mówi o partnerstwie i wzajemnym wspieraniu się komplementarnych, według katolickiej definicji, kobiet i mężczyzn, którzy mają być obdarzeni prze Boga innymi powołaniami. Dostrzega zróżnicowanie charakterów i predyspozycji wśród samych kobiet i mężczyzn, ale traktuje to raczej jak wyjątek od reguły.
Wojowniczy marketing
Fundacja zachęca odwiedzających jej stronę internetową do wspierania datkami dzieła "formowania męskich serc". Zaprasza także do robienia zakupów w księgarni, gdyż zysk wspiera działania Wojowników. Wśród polecanych mężczyznom lektur znajduje się m.in. pozycja "Dzikie serce" Johna Eldredge'a. – Dziki, nieokiełznany, niesamowity, bohaterski, honorowy, rycerski... Te cechy faceta dzisiejszy świat stara się ukazać jako wady – czytamy na stronie fundacji.

Przymierze Wojowników przypomina działające na zachodzie, a zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, organizacje ruchu męskiego. Jego nestorem jest Robert Bly, autor "Żelaznego Jana", w którym podkreśla konieczność męskiej inicjacji. Polska fundacja łączy wątki obecne w ruchu tradycyjnej męskości z doktryną Kościoła rzymskokatolickiego. Oprócz indywidualnych wyzwań modlitewnych, wyrzeczeń czy postów, Wojownicy spotykają się na specjalnie odprawianych dla nich nabożeństwach i rekolekcjach.

Fundacja Przymierze Wojowników
o wzorze męskości

Naszym Mistrzem jest Jezus Chrystus. Jest dla nas wzorem mężczyzny. Bezkompromisowy, wierny swojej misji, kochający bliźniego. Sam powołał męską wspólnotę - Apostołów - której został Liderem. Kształtował ich serca, rozpalał gorliwość, napominał i kochał.

– Brakuje wzorców, a męska przyjaźń jest dziś często wyśmiewana – piszą o sobie fundacyjni wojownicy. Nie ma jednak w tym cienia refleksji, że to wyśmiewanie męskich relacji to pokłosie homofobii, tak wytrwale promowanej przez Kościół rzymskokatolicki z powodu rzekomego nieuporządkowania, jakim ma być orientacja inna niż heteroseksualna.

– Każdy mężczyzna jest powołany do walki – pisze wprost fundacja. Jednocześnie zaznacza, że częścią tej walki jest "oddawanie dziesięciny na Boże dzieło". Na razie Przymierze Wojowników działa w Warszawie, Kielcach, Krakowie i Poznaniu, ale ma znacznie większe ambicje.

Napisz do autorki: anna.dryjanska@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Reserved 0 0Reserved pokazuje inną twarz lat 80. Wieczorowa kolekcja bierze z nich to, co najlepsze
Cinergia 0 0Reżyser “Pokoju” i aktor z “Matriksa” przyjadą do Łodzi. Rusza festiwal Cinergia
0 0Internet stracił głowę. Baby Yoda urzeka nawet tych, którzy nie cierpią "Gwiezdnych wojen"
0 0Edycja genów to rynek wart miliardy. Opiera się na metodzie podejrzanej u bakterii
0 0Robią coś, czego bał się rząd PiS. Czesi wprowadzają podatek, który tak drażni Amerykanów
0 0Tak wyglądają notatki Donalda Trumpa. Ktoś zrobił im zdjęcie

MOTO

0 0Gdzieś już to widziałeś. Seat Tarraco to dobre… niemieckie auto – nie licz na hiszpański temperament
0 0Ten dziwoląg da się lubić. Nowy C-HR ma przekonać tych, którzy do tej pory mówili mu "nie"