
Aż trudno uwierzyć, że ktoś chciał przewieźć małe dzieci w autokarze, który nadaje się na złom. Kiedy policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego w Lubinie przyjechali na kontrolę pojazdu, którym maluchy miały odbyć podróż do Wrocławia, stan techniczny wzbudził u nich poważne wątpliwości.
REKLAMA
Z Lubina do Wrocławia jest co prawda tylko nieco ponad 70 kilometrów, jednak żaden rozsądny człowiek nie dopuściłby do ruchu autobusu, którego stan próbowano ratować taśmą klejącą. Nawet do przewiezienia dorosłych na drugi koniec miasta.
W złym stanie była nie tylko karoseria, ale również opony, które nie posiadały bieżnika, a cały pojazd był poobijany do tego stopnia, że odstawały od niego metalowe elementy. Policjanci zatrzymali dowód rejestracyjny kierowcy. Jak czytamy na stronie lubińskiej policji, "pojazd na drodze będzie mógł się pojawić dopiero po dokonaniu napraw i ponownym przejściu przeglądu technicznego".
Po interwencji funkcjonariuszy podstawiono autobus należący do innego przewoźnika i dzieci bezpiecznie dojechały do Wrocławia.
źródło: Policja
