
Miała być dobra zmiana, a wyszło jak zwykle... Tak krótko można podsumować sytuację matki sześciorga dzieci, która właśnie straciła kilka tysięcy złotych z programu Rodzina 500+, bo jeden z komorników postanowił udowodnić, iż rząd PiS się pomylił. Gdy słynny program planowano, premier Beata Szydło zapewniała bowiem, że stworzy takie prawo, by komornicy nie mogli zajmować środków przeznaczanych przez państwo na wychowanie najmłodszych Polaków. Nie udało się...
REKLAMA
Mieszkanka gminy Puck w tamte rządowe zapewnienia jednak uwierzyła i kilka dni temu zgłosiła się po odbiór aż 3 tys. zł należnych jej z programu Rodzina 500+ na szóstkę dzieci. Na poczcie poinformowano ją jednak, że pieniędzy dla niej nie ma, bo zajął je komornik. Choć kobieta miała świadomość posiadania długów wynikających z przyjęcia obciążonego spadku, odebranie jej rządowych pieniędzy wywołało tak wielkie emocje, że omdlała przed pocztowym okienkiem.
Ta egzekucja komornicza zaskoczyła jednak nie tylko matkę pozbawioną państwowych środków na wychowanie dzieci, ale i Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. I to jest w tej sprawie najbardziej zaskakujące. Bo na tzw. lukę komorniczą w ustawie wprowadzającej słynne "500 zł na dziecko" naTemat i inne media zwracał uwagę już na początku lutego.
Już wówczas Anna Dryjańska alarmowała w swoim materiale, iż świadczenie zamiast na utrzymanie dziecka może de facto pójść na spłatę zadłużenia rodziców. I przypominała, że podobny problem występuje w przypadku alimentów. W rozmowie z naTemat komornicy tłumaczyli, iż w przypadku egzekucji długów obowiązuje ich tzw. zasada wspólnego kotła, co oznacza, że pieniądze na koncie zadłużonego rodzica tracą swoją "tożsamość".
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
źródło: "Dziennik Bałtycki"
