
Mateusz Kijowski był gościem niedzielnych "Faktów po faktach" w TVN24, gdzie pytano go o rzeczywistą liczbę uczestników sobotniej manifestacji Komitetu Obrony Demokracji. Lider tego ruchu podkreślił, że liczby nie są tak istotne, jak cele tego zgromadzenia.
REKLAMA
Jak tłumaczył Mateusz Kijowski, nie sposób dokładnie określić liczby uczestników sobotniej manifestacji, bo niektórzy się rozchodzili do domów w jej trakcie ze względu na zmęczenie bądź dającą się we znaki pogodę. – To nie jest jednak najważniejsze. Była to największa demonstracja od 30 lat w Warszawie. Była wspaniała atmosfera, ludzie byli życzliwi, uśmiechnięci, zadowoleni. W bardzo pozytywny sposób manifestowali przywiązanie do Europy – podkreślił lider KOD.
Mateusz Kijowski podkreślił jednak, że najbardziej w jego przekonaniu liczy się przesłanie takich manifestacji. Wyjaśniałc, że "KOD łączy, a nie dzieli". – Trzeba walczyć o wspólne wartości. Demokracja jest bardzo mocno zagrożona – stwierdził. – Nie walczymy z wynikiem wyborów, czy Jarosławem Kaczyńskim. Walczymy z tym, żeby nie łamać prawa – tłumaczył.
Jak pisaliśmy w naTemat, najczęściej komentowanym niedzielnym tematem jest spór o liczebność sobotniej manifestacji. Według policji było to 30-40 tys osób, zaś zdaniem warszawskiego ratusza manifestowało nawet ośmiokrotnie więcej osób - 240 tysięcy. Spekulacje postanowił przeciąć Jacek Kurski, szef TVP z nominacji PiS. "Wiadomości" podały w niedzielę, że w antyrządowej demonstracji wzięło udział dokładnie 45 200 osób.
